"Zawsze mnie smuci, kiedy ludzie spodziewają się po innych tego, co najgorsze, zamiast tego, co najlepsze. Czasem nie doceniamy młodzieży."

"Bóg nigdy nie mruga" R. Brett
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

[163] Agatha Christie "Entliczek pentliczek"

 
Hickory Dickory Dock 
Dolnośląskie, 2015
Liczba stron: 180
Literatura angielska
5/10


Kilka kryminałów Christie mam już za sobą. Niemal zawsze były to spotkania szalenie ciekawe i wciągające. Poczułam ostatnio chęć przeczytania kryminału, więc bez zastanowienia chwyciłam w bibliotece za mistrzynię kryminału. Niestety, trochę się zawiodłam, mimo że śledztwo prowadzi fenomenalny detektyw, którego uwielbiam - pan Poirot.

Co mają wspólnego tak różne przedmioty, jak wieczorowy pantofelek, stetoskop, stare flanelowe spodnie, plecak, kwas borny, sól do kąpieli i książka kucharska? I co łączy je z trzema niewyjaśnionymi morderstwami, popełnionymi w bardzo przyzwoitym pensjonacie dla studentów w Londynie? Rozwiązanie tej zagadki wskaże zabójcę. Tylko Herkules Poirot mógłby je znaleźć, ale mały detektyw idzie błędnym tropem... 

piątek, 30 października 2015

[162] Barbara Kosmowska "Niechciana"

Literatura, 2014
Liczba stron: 182
Literatura polska
5/10

Z powieściami Barbary Kosmowskiej, literaturoznawcy i laureatki Konkursu Literackiego im. Astrid Lindgren, zetknęłam się już wielokrotnie. Była Buba, Buba. Sezon ogórkowy, Pozłacana rybka. Po Targach Książki dla dzieci i młodzieży w Poznaniu, które odbyły się wiosną, zapragnęłam mieć na swojej półce Niechcianą. Marzenie spełniło się z początkiem września, ale nie mogę powiedzieć, że rozpłynęłam się w zachwytach po przyjemnej lekturze. Niestety, czuję się dość zawiedziona.

Kasia to zwyczajna dziewczyna. Ma, jak każda nastolatka, swoje marzenia i plany. Ale pewnego dnia musi zmierzyć się z problemem tak bardzo własnym, że trudno jej liczyć na pomoc najbliższych czy przyjaciół. Zanim rozpocznie przyspieszone dojrzewanie, a jej tajemnica stanie się własnością wszystkich wokół, pozna gorycz samotności i smak przerażenia. Czy wystarczy powiedzieć: "Sama jesteś sobie winna"? Opowieść o niechcianej ciąży. O tym, jak niełatwo być wrażliwą nastolatką w "przyjaznym" świecie.

piątek, 14 lutego 2014

[125] Erich Segal "Love story"

Love story
Iskry, 1989
Liczba stron: 79
Literatura amerykańska
5/10

Erich Segal to amerykański pisarz, scenarzysta i naukowiec. W swoich utworach często sięga do dobrze mu znanego środowiska studenckiego, uniwersyteckiego. Był profesorem literatury greckiej i łacińskiej m. in. na uniwersytecie Harvarda. Zmarł w Londynie w 2010 roku mając 73 lata.
Bezpretensjonalna, można nawet śmiało powiedzieć, banalna historia miłości dwojga młodych zawdzięcza swoje powodzenie nie tylko znajomości amerykańskiego środowiska uniwersyteckiego, o którym Segal pisze, ale także umiejętności myślenia kategoriami młodzieży w ogóle i dostrzegania jej problemów przez autora, jak również świeżości podejścia do "wstydliwego" dziś niejako tematu czystego, autentycznego uczucia.
Dość długo polowałam w bibliotece na tę książeczkę, gdyż jest tylko jeden egzemplarz w całej placówce. Mocno i intensywnie wyczytany, wciąż wypożyczony praktycznie, więc gdy tylko przyłapałam go na półce zgarnęłam go do domu. Byłam naprawdę nakręcona na tę książkę, liczyłam na coś 'wow', mimo że wiedziałam, że jest to dość banalna historia miłosna. Chyba za dużo sobie obiecywałam.
Mimo że "Love story" ma tylko 79 stron, to czytałam tę powiastkę dwa dni, choć czasu miałam sporo na czytanie. Ciężko było mi się wbić w tekst, przeżywać go, fascynować się bohaterami i ich życiem, jednak uparłam się, że przeczytam. Nie polubiłam Jenny. Nie mogłam. Wcale nie mam nic przeciwko temu, że była złośliwa i potrafiła nieźle się odgryźć, to nawet cecha, której mi u wielu bohaterów literackich brakuje. Tyle, że w moim odczuciu było tego zbyt wiele. Co za dużo to niezdrowo. Polubiłam jednak Oliwiera. Sympatyczny, czasem złośliwy, oddany, szczerze zakochany i - co bardzo istotne dla tej historii - niesamowicie uparty.
Szkoda trochę, że ta historia nie jest chociaż jeszcze raz tak długa i bardziej rozbudowana, bardziej złożona, bo miłość i obliczu choroby, cierpienia i śmierci to temat zawsze interesujący czytelnika, nawet powielany setki razy. Wątek sporu między Oliwierem a jego ojcem również mógłby być bardziej szczegółowo i dokładnie nakreślony. Naprawdę, chciałabym więcej i więcej tego tekstu i tej historii. Dla mnie 79 stron to za mało na tak szeroki i bogaty pomysł.

Jeżeli jesteście zainteresowani tą powiastką to czytajcie ją lecz nie obiecujcie sobie zbyt wiele, nie stawiajcie poprzeczki za wysoko, bo popsujecie sobie (być może) przyjemność płynącą z czytania tej cieniutkiej książeczki. Mimo że "Love story" mnie nieco zawiodło, z chęcią popróbuję się z innymi dziełami Ericha Segala.

"- Przestań - ucięła, a potem powiedziała bardzo cicho: - Kto kocha nie potrzebuje mówić: przepraszam."

piątek, 20 grudnia 2013

[119] Mary i Carol Higgins Clark "Bądź mi zawsze ku pomocy"

He Sees You When You're Sleeping
Prószyński i S-ka, 2001
Liczba stron: 157
Literatura amerykańska
5/10

Mary Higgins Clark to jedna z popularniejszych amerykańskich współczesnych pisarek. Pisze powieści sensacyjne wzbogacone elementami obyczajowymi, jest autorką m. in. "Pustej kołyski" i "Najdłuższej nocy". Carol Higgins Clark to córka Mary i jest autorką "Brylantowego legatu".

Sterling Brooks nie był złym człowiekiem, ale też nie prowadził przykładnego życia. Zaabsorbowany sobą i swoimi sprawami, nie zwracał uwagi na innych ludzi, toteż po śmierci bardzo długo tkwił w niebiańskiej poczekalni. Wreszcie Wielka Rada ogłasza werdykt: Sterling musi wrócić na Ziemię, gdzie ma dowieść swoich zalet, pomagając komuś w potrzebie. Pojawia się więc na Manhattanie, na ślizgawce w centrum Rockefellera. Zbliża się Boże Narodzenie i wszyscy wokół są zadowoleni, ale wśród łyżwiarzy jest pewna bardzo smutna dziewczynka. Może to jej ma pomóc Sterling Brooks?
Trzymająca w napięciu, a jednocześnie zabawna i pełna ciepła opowieść jest idealną lekturą nie tylko na święta.

Szukałam w bibliotece jakiejś ciekawej niezbyt grubej książki o tematyce świątecznej. jakiś kryminał z choinką w tle, miłość między bombką a dzwoneczkiem lub przemiana życia przy kolędowym akompaniamencie. Ostatecznie zgarnęłam z półki właśnie "Bądź mi zawsze ku pomocy" Mary i Carol Higgins Clark. Liczyłam na anielską opowieść o odkupieniu win, przywracaniu nadziei i spełnianiu marzeń. Chyba trochę się przeliczyłam.

Panie Clark zafundowały mi prawie 160 stron historii nie - do - końca świątecznej. Był anioł - nieanioł, nieszczęśliwa dziewczynka i teoretycznie święta. Teoretycznie bo świąteczny jest początek, kawałek środka i koniec. Za to jest mnóstwo retrospekcji i powrotów do przeszłości, która działa się np. latem. Klimat świąt gdzieś mi uleciał z tej książki...

Najciekawszym z bohaterów wydawał mi się Roy. Niby postać epizodyczna, poboczna, ale chyba najmądrzejsza, najbardziej intrygująca. Chciałabym spotkać Roya w rzeczywistości. Interesująca była też Niebiańska Rada, chociaż żałuję, że autorki nie sprecyzowały jacy dokładnie (z imion i nazwisk) zasiadali w niej święci. Szkoda trochę. Ale sama kreacja nieba, Rady, Aniołów była całkiem niezła. Trochę nierealne wydało mi się to, że osoby, którym ukazał się Sterling od razu uwierzyły, że jest, hm, aniołem. Rozumiem, ze Marissa - jest dzieckiem, taka natura. Ale państwo Santoli, tak bez słowa, bez reakcji prawie to przyjęli? Nie pasuje mi tu to.

Suma sumarum: Nie poczułam świąt po lekturze tej książki. Za dużo kryminału, za mało Gwiazdki. W ogóle brakuje tego i owego. "Bądź mi zawsze ku pomocy" pozostaje, moim zdaniem, daleko w tyle za książkami takimi jak "Boże Narodzenie w Lost River", "Noelka" czy kultowa i tradycyjna "Opowieść wigilijna". Lepiej sięgnijcie po te tytuły i dajcie się ponieść tym niezwykłym grudniowym świętom :)

piątek, 7 października 2011

[78] Bolesław Leśmian "Przygody Sindbada Żeglarza"


Greg
Liczba stron: 189
Literatura polska
5/10

Myślę, że każdy choć słyszał o Leśmianie. Autor słynnych erotyków i baśni pisanych prozą. Tworzył w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Swoje inspiracje czerpał z twórczości baroku, romantyzmu i Młodej Polski.

Pełne poezji i uroku opowieści o przygodach młodego Sindbada, który zachęcony i zmuszony przez Diabła Morskiego - odbywa podróże, zakochuje się w królewnach, ratuje się ze straszliwych opresji i zawsze wraca do Bagdadu, gdzie czeka na niego wuj Tarabuk.
" (...) Rady Diabła Morskiego wydały mi się i słuszne, i ponętne. Od dawna mi się znudził i mój pałac, i wuj Tarabuk, i wiersze wuja Tarabuka. Od dawna pragnąłem zaznać przygód i niebezpieczeństw...".

Nie ukrywam, że do poezji Bolesława Leśmiana mam słabość. Jest w niej coś co mnie przyciąga. Liczyłam, że tak samo będzie z historią o Sindbadzie, młodym żeglarzu, którego znają chyba wszyscy. Myślałam, że mnie przyciągnie, że będę czytać z zapartym tchem i nim miną dwa-trzy popołudnia, książkę będę miała przeczytaną. A tym czasem książkę męczyłam półtora tygodnia i prawdę mówiąc gdyby nie fakt, że była to lektura konkursowa to pewnie bym odłożyła i nie skończyła.
Początkowo bajkowa postać Sindbada i jego pierwsze dwie przygody (plus wstęp) bawiły mnie, interesowały, ciekawiły. Czytałam w miarę chętnie i bez problemów. Ale przy mniej-więcej czwartej przygodzie zaczęłam się nudzić. Wciąż wszystko zaczynało się tak samo, łatwo było przewidzieć co stanie się za chwilę. Już było wiadome za sprawą czego (lub kogo, jak wolicie) Sindbad wyruszy w kolejną wyprawę. Brakowało tych niespodziewanych zwrotów akcji. Nie koniecznie musiałyby być one jakieś szalenie gwałtowne czy niespodziewane. Wystarczyła by mała iskierka, jakiś ognik, który by mnie zainteresował wprowadzając troszkę zamieszania i nowości w temacie. A tymczasem nuda.
Owa nuda nie wynikała jednak z języka powieści, co to to nie. Jeżeli ktoś przeżył twórczość Sienkiewicza (bardzo dobrze mi się czyta "Quo Vadis") albo bardziej cięższego Żeromskiego ("Syzyfowych prac" nie skończyłam czytać, właśnie ze względu na język) to Leśmian nie sprawi mu problemu. Język nie jest jakoś wybitnie trudny czy straszliwie nudny i oporny we współpracy z czytelnikiem. Tak więc językowo "Przygody Sindbada Żeglarza" nie są skomplikowane.
Było kilka momentów, które mi się nawet podobały. Szczególnie zabawne sceny, w których głównym bohaterem był wuj Tarabuk. Niezły agent, tyle wam powiem.
Sposób w jaki Sindbad wyruszał w podróże po tej trzeciej, załóżmy, przygodzie stał się oklepany. Ja rozumiem, że ten cały Diabeł Morski to coś na kształt fatum rodem z tragedii antycznej, ale bez przesady.
Generalnie, jeżeli ktoś lubi takie powtarzające się motywy i dziwne 'cośki' to jak najbardziej niech czyta. Ale jako 'zapychacza' czasu i 'odstresowywacza' nie polecam.

sobota, 26 marca 2011

[65] Juliusz Słowacki "Balladyna"


Greg, 2006
Liczba stron: 175 (razem z opracowaniem)
Literatura polska
5/10

"Balladyna" należy do najbardziej znanych utworów Słowackiego, niemal każdy zna opartą na legendzie Aleksandra Chodźki opowieść o siostrach, Balladynie i Alinie, które "poszły w las" na maliny, by w ten sposób rozstrzygnąć, która z nich ma poślubić księcia. Dramat ten nie jest jednak tylko baśniową historią o zawodach w zbieraniu malin, zakończonych zabójstwem dobrej siostry przez złą, ale także studium zbrodni dla zdobycia władzy oraz pierwszą z cyklu kronik opowiadających o bajecznych początkach państwa polskiego.

„Balladynę” przeczytałam w trzy dni i to tylko dzięki mojej jako takiej sile woli. Czyta się strasznie ciężko, momentami opornie. Tak się złożyło, że ogólny zarys fabuły znałam więc do zakończenia lektury motywowało mnie także rozwikłanie ‘problemów’ Balladyny.
Słowacki zabiera nas w świat baśniowy. Przynajmniej tak wygląda. Gopło, początki państwa polskiego, las, maliny, czarodziejka i jej pomagierzy. Siła natury niejako równoważna sile boskiej. Ideał. To jest jednak tylko złudzenie. Tutaj toczy się walka o władzę, bardzo krwawo zdobywaną.
Tytułowa postać, Balladyna jest wyrachowana, zimna, bez skrupułów. Dąży do władzy za wszelką cenę, nawet za cenę życia. Choć miała złe serce, matka wynosiła ją ponad Alinę, mimo że kochała je obie. Kiedy już-już tajemnice Balladyny miały zostać tylko w jej pamięci, sama na siebie wydaje wyrok śmierci.
Choć czyta się opornie i to wszystko może wydawać się bez sensu, warto przeczytać. Chociażby ze względu na poruszenie kwestii winy i kary, dobra i zła. Myślę, że nie bez powodu „Balladyna” jest lekturą szkolną.
Mimo że to dzieło Słowackiego jakoś specjalnie mnie nie urzekło, zostanie mi w pamięci na bardzo długi okres czasu.

czwartek, 17 marca 2011

[64] Herbert George Wells "Wehikuł czasu"

The Time Machine
Ossolineum, 1985
Liczba stron: ?
Literatura angielska
5/10

Młody naukowiec ma jedną pasję: podróże w czasie. I pewnego dnia udaje mu się skonstruować wehikuł, którym można przemierzać Krainę Czasu. Wyrusza w podróż i przenosi się w rok 802 701...

Kolejna książka do konkursu. I chyba póki co najmniej mi się podobała z całej listy konkursowej. Owszem tematyka ciekawa. Sama zawartość też, ale coś mnie w tej książce denerwowało. Może język…
Ciekawie jest przedstawiona walka Elojów i Morloków, dwóch ras ludzkich, które eeee… ewoluowały ;) Strasznie wkurzała mnie nieporadność i delikatność Elojów. Byli tacy eteryczni, gdyby nie fakt związku między Weeną a Podróżnikiem w Czasie chyba bym nie zauważyła istnienia tych małych, białych postaci.
Morlokowie natomiast byli bardzo interesująco zarysowani. Trochę mi brakowało jakiegoś zagłębienia się w ich życie i kulturę, ale z drugiej strony biorąc pod uwagę ich ‘pragnienie krwi’ trudno się dziwić.
Kiedy natomiast Podróżnik przypadkiem przenosi się jeszcze bardziej w przyszłość jestem bardzo zaskoczona wyglądem świata. Zastanawialiście się kiedyś jak będzie wyglądał świat bez człowieka? Świat za miliardy lat? Powiem Wam, że to jedno zrobiło na mnie ogromne wrażenie.
Książka silnie działa na wyobraźnię. Łatwo i bez problemu możemy sobie wyobrazić postacie z książki czy miejsce w którym aktualnie przebywa nasz bohater.
Myślę jednak, że osoby, które nie przepadają za S-F nie powinny sobie tym zawracać głowy. Natomiast fani tego gatunku powinni po to sięgnąć. Tak samo jak osoby lubiące eksperymentować i poznawać różne gatunki literackie i różnych autorów.

„Głosy ludzkie, ryk bydła, wrzaski ptaków, brzęczenie życia – wszystko to już dawno przeminęło.”
___________

Przepraszam, że tak krótko. Jakoś tak weny nie mam. Jak sobie pomyślę, że za 3 tygodnie mam testy to mi się niedobrze robi. I przepraszam, że tak rzadko zaglądam na wasze blogi. Postaram się to nadrobić ;)

środa, 22 grudnia 2010

[57] Ruth Langan, Jaqueline Navin, Lyn Stone „W wigilijną noc”


Tytuł oryginalny: „One Christmas Night”
Arlekin, 2008
Liczba stron: 366
Literatura angielska
5/10


"W wigilijną noc" to trzy pełne ciepła i humoru opowiadania, których akcja przypada na XII, XIV i XVI wiek; to trzy wzruszające opowieści o lojalności i przyjaźni, oczarowaniu i miłości.

Jak już wyżej napisano, książka jest zbiorem trzech opowiadań. Ich akcja ma związek z Wigilią. To właśnie ona zmusza bohaterów do najrozmaitszych rzeczy.
Generalnie rzecz biorąc dwa pierwsze opowiadania nie są złe. Przez trzecie natomiast nie przebrnęłam. To była prawie drogą przez mękę, a chyba nikt nie lubi się męczyć, więc poprzestałam na jego połowie.
Są to opowiadania więc trochę trudno tutaj o jakąś szalenie rozwiniętą akcję. W dodatku jest to romans. Jak widać, nie jest to jakaś wymagająca lektura. Ot takie lekkie pióro na zimny wieczór. Szczególnie przypada do gustu w przerwach od czegoś ‘cięższego’.
Przeczytałam szybko, z przyjemnością nawet. Przyznam, że jest to ciekawa książka na ten właśnie świąteczny okres.
Moim zdaniem najciekawsze było drugie opowiadanie. Pierwsze też niczego sobie, choć chyba czegoś mi tam zabrakło. Jak już mówiłam trzecia historia nie urzekła mnie. Równie dobrze tego opowiadania mogłoby nie być w tym zbiorku.

Tytuły opowiadań:

Ruth Langan: „Cudowne ocalenie”
Jacqueline Navin: „Żona dla sprawiedliwego”
Lyn Stone: „Prezent dla Iana”

czwartek, 17 czerwca 2010

[17] Małgorzta Musierowicz "Sprężyna"



Wydawnictwo Akapit Press, 2008
Literatura polska
Ocena: 5/10

moje zdanie:
Kolejna książka o przygodach rodu Borejków. Mimo, że lubię
książki Musierowicz, ta autentycznie nie przypadła mi do gustu. A
szczególnie Laura, Łusia i Ida, którą kiedyś bardzo lubiłam. Natomiast,
z niecierpliwością wyczekiwałam momentów, w których pojawiają się
Józinek, Ignacy Grzegorz, wujek Florek i Pulpa. Poza postaciami
ogólnie nie najgorzej.
Opis:
Laura, dziewczyna o cudownym głosie, dostaje list, od byłego
narzeczonego. Następnie spotyka nieznajomego, dla którego
traci głowę. Cierpliwie poszukuje obiektu swoich westchnień. W
międzyczasie mama Laury, Gaba, miała wypadek, a Łusia i dziadek
Namawiają Tygrysa do występu w szkole młodszej kuzynki.
Czy Laura znajdzie swoją miłość?
Cytat:
"Stoję w obliczu zakochania"

środa, 16 czerwca 2010

[1] Amanda Quick "Fascynacja"



Tytuł oryginalny: „Dangerous”
Wydawnictwo Amber, 2006
Literatura amerykańska
Ocena: 5/10

„Fascynacja” to kolejna powieść Amandy Quick, określanej królową romansu historycznego.

Noc. Londyn. Panna Merryweather składa lordowi Angelsotne’owi wizytę o nieprzyzwoicie późnej porze. Próba odwiedzenia go od pewnego zamiaru, kończy się pomyślnie. Jednak coś za coś… Sebastian oczekuje rewanżu. Rewanż faktycznie nadchodzi, ale po krótkim czasie Patrycja znów zaciąga dług wdzięczności u tego dziwnego człowieka. Rewanż tym razem kosztuje ją nieco więcej niż ten poprzedni. Mało tego oboje zaczynają prowadzić własne śledztwo nad pewną tajemniczą sprawą morderstw, pełną intryg i ślepych zaułków… Czy główni bohaterowie zwierzą się sobie z wzajemnych uczuć? Czym spowodowane były morderstwa i perfidna intryga?

„Fascynacja” jest kolejnym genialnym romansem z niebezpieczną zagadką w tle. Jak wiadomo Quick pisała w epoce wiktoriańskiej, więc przewijają się wystawne bale, modnie ubrane kobiety, zamożni lordowie i Londyn, który cierpliwe znosi uroki sezonu. Czyta się lekko i płynnie. Czasem mogą przeszkadzać zwroty „milordzie” lub „panno”, jednak łatwo się przyzwyczaić, a dla weteranów romansu jest to czymś absolutnie na miejscu.

Polecam wszystkim zapalonym czytelnikom Amandy Quick. Ktoś, kto jest żądny tajemnic i zarazem miłości oraz namiętności zadowoli się tą lekturą. Krótko mówiąc książka obowiązkowa na jesienne popołudnia.