"Zawsze mnie smuci, kiedy ludzie spodziewają się po innych tego, co najgorsze, zamiast tego, co najlepsze. Czasem nie doceniamy młodzieży."

"Bóg nigdy nie mruga" R. Brett
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 maja 2014

[131] Sławomir Koper "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej"

Bellona, 2013
Liczba stron: 342
Literatura polska
10/10

Sławomir Koper to historyk, jest absolwentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się m. in. dziejach Polski międzywojennej. Spod jego pióra wyszły takie tytuły jak: "Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej", "Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej", "Afery i skandale Drugiej Rzeczypospolitej" oraz "Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej". 

Sławomir Koper zabiera nas do świata gwiazd, teatru, kabaretu, kina i sportu II Rzeczpospolitej. Opisuje sukcesy i rozczarowania swoich bohaterów, ich miłości i życie prywatne na tle barwnej epoki. Wśród nich znaleźli się m.in. Pogorzelska, Mankiewiczówna, Barszczewska, Halama, Jaracz, Osterwa, Żabczyński, Konopacka czy Walasiewiczówna. Autor nie zapomniał o wzajemnym przenikaniu się środowisk, kiedy to gośćmi scen kabaretowych bywali politycy.

Dwa tygodnie temu obchodziliśmy Święta Wielkanocne, a skoro święta to wolne, jak wolne to czytanie, a jak czytanie to dobra książka. Tym razem trafiło na "Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej", które cierpliwie czekały od Gwiazdki na swoją kolejność. Dla mnie ta książka to prawdziwa gratka. Nie ukrywam swej rosnącej i rozkwitającej miłości do artystycznego życia międzywojennej Polski - oglądam filmy, wielbię aktorów, a biografię mojego ulubionego aktora tamtego okresu - Eugeniusza Bodo - przeczytałam z uwielbieniem wypisanym na twarzy. Czy tym razem też tak było?

Napisze od razu, bo to i tak żadna tajemnica - jestem zachwycona. Gratuluję panu Sławomirowi świetnego języka, stylu i sposobu opowiadania zawartych tu historii. Wyszła z tego fantastyczna gawędziarska mini - kronika życia kilku osób. Podziwiam pisarza, bo wykonał kawał dobrej roboty wybierając postacie i zbierając życie każdej z nich na kilkudziesięciu kartach, na które składa się jeden rozdział. Ciężka to praca, gdyż każda z tych osobistości to materiał na osobną książkę.


"Nic dziwnego, ze aktor [A. Żabczyński] narzekał, że raz na pół roku musi na własny koszt remontować klatkę schodową kamienicy, w której mieszkał. Właściciel żądał od niego usunięcia ze ścian wpisów zakochanych wielbicielek."*

Aleksander Żabczyński
Książka przybliża nam koleje życia ośmiu postaci: Stafan Jaracz - perfekcjonista nieidealny, romansująca
ofiara sowieckiego łagru Eugeniusz Bodo, niedoceniany autor skeczu "Sęk" (odsyłam do kabaretu Dudek) Konrad Tom, Loda Halama szalejąca w Tokio (!), trędowata Jadwiga Smosarska, Tola Mankiewiczówna tańcząca walca przez trzydzieści godzin, zapomniany Antoni Fertner oraz pierwszy amant kina Aleksander Żabczyński. Rozdziały te są poprzedzone swoistym wstępem do epoki, krótką jej charakterystyką co jest bardzo dobrym zabiegiem, gdyż jest to czas niezwykle barwny i dynamiczny.

Odnoszę wrażenie, że tam każdy znał każdego. Są i Skamandryci (Tuwim, Słonimski, Iwaszkiewicz, Lechoń i Wierzyński), jest Pepa Singer (dla niewtajemniczonych - pierwowzór Racheli z "Wesela" Wyspiańskiego), sportowcy, politycy, krytycy, poeci, piosenkarze, konferansjerzy, dyrektorzy teatrów i scen kabaretowych, producenci... Mogłabym tu wymieniać bez końca. Oni wszyscy się znali, bo to wiadomo - znajomi znajomego, jedna szkoła, raz ten kabaret, raz tamta rewia... Skandale, romanse, aluzje, kłamstewka, zatargi, ale i wspaniale owocujące współprace. Ach, co to były za czasy! Wiele dzisiejszych chwilowych gwiazdeczek (w każdym dziale kultury i sztuki) może się schować.

"Podobno Aleksander Żabczyński był tak dobrze wychowany, że nawet otwierając puszkę sardynek, wcześniej pukał trzy razy w wieczko."**

Obok głównych bohaterów książki pojawiają się równie ważni i ciekawi bohaterowie poboczni również mający swoje 5 minut tutaj. Zainteresowała mnie postać Węgra Jarosy'ego, Ludwika Sempolińskiego, Zuli Pogorzelskiej, Andrzeja Własta. Nazwiska były mi znane już wcześniej, lecz nie przywiązywałam do nich większej uwagi. Muszę koniecznie nadrobić te braki, chcę także bliżej zapoznać się z czołowym przedstawicielem krytyki tj. Tadeuszem Boy-Żeleńskim.

"Boy był niezwykle płodnym recenzentem, a jego teksty wydane w kolejnych tomach Flirtu z Melpomeną (i nie tylko) znacznie przekraczają formę zwyczajowej krytyki teatralnej. To symbol Warszawy tamtych dni, jej problemów, radości i smutków."***

Kolejne kartki tej książki chłonęłam cała sobą, poznając znane mi już postacie. Zachwycił mnie nawet rozdział o Bodo, o którym wiem już co nieco. Jego historia mnie nieodmiennie porusza. Przyciągnęły mnie także koleje życia Konrada Toma, zapomnianego i niedocenianego autora scenariuszy filmowych, kabaretowych i rewiowych, przez jakiś czas skłóconego z Jarosym. Doszli do zgody w ciekawy sposób:

"I obrażeni na cały świat poszli do baru, gdzie na mocno zakrapianej rozmowie spędzili czas do rana. A następnie zakopali topór wojenny i rozpoczęli współpracę."****

Z pewnością sięgnę jeszcze nie raz po książki pana Sławomira Kopra. Porwały i wzruszyły mnie do głębi te historie wielkich polskich gwiazd. Na samą myśl o nich wypływa na mą twarz uśmiech, choć podczas czytania nie raz zakręciła się łza w oku. Wspaniali aktorzy dziś zapomniani. Wielcy, często więksi od wielu dzisiejszych gwiazd. Fenomenalne osobowości, intrygujące koleje życia, niezwykłe zdolności i umiejętności, a mimo to majaczą w cieniu zapomnienia.

"Bo nie zapomnisz mnie,
gdy moją piosenkę spamiętasz. 
W melodii tej siła zaklęta, 
i czar, i moc."*****

Gorąco zachęcam do chwycenia z tę książkę, gwarantuję świetną przygodę pełną... życia. Wzloty i upadki, sukcesy i porażki, które można przeżywać razem z gwiazdami międzywojennej Polski, będącej na wyciągnięcie ręki. Czas spędzony z tą lekturą nie będzie czasem straconym czy zmarnowanym lecz bogatym w fascynujące przeżycia. Polecam z całego serca.

* cyt. str. 312
** cyt. str. 295
*** cyt. str. 20
**** cyt. str. 159
***** cyt. str. 310

poniedziałek, 6 stycznia 2014

[121] Ryszard Wolański "Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań"

Rebis, 2012
Liczba stron: 408
Literatura polska
10/10

Ryszard Wolański to dziennikarz muzyczny przez wiele lat związany z polskim radiem i telewizją. Jest autorem licznych relacji i reportaży z imprez muzycznych i festiwali oraz "leksykonu Polskiej Muzyki Rozrywkowej". Pisze książki o tematyce muzycznej, jest też laureatem licznych nagród m. in. Gloria Artis. W jego dorobku znajduje się książka pt. "Już nie zapomnisz mnie. Opowieść o Henryku Warsie", a nie dawno na rynku pojawiła się kolejna pozycja - "Tola Mankiewiczówna. Jak za dawnych lat".
„Gra pan jak Bodo! Dlaczego? Bo do du…”. To tylko żartobliwy kalambur Adolfa Dymszy, prawda bowiem była zupełnie inna. Eugeniusz Bodo grał „jak z nut”, chociaż ich nie znał. Dwa etapy jego życia upłynęły mu śpiewająco. Otaczała go wtedy miłość rodzinnego domu, sława zdobyta w warszawskich kabaretach, wreszcie uwielbienie kinowej widowni za ekranową wszechstronność. I kto wie, jak potoczyłyby się jego artystyczne losy, gdyby nie wojna. Tragiczna, niesprawiedliwa i okrutna. O tym właśnie opowiada ta książka.

Bodo i Smosarska, "Czy Lucyna to dziewczyna?"
Mam bzika na punkcie przedwojennego kina polskiego. Eugeniusz Bodo, a właściwie Bohdan Eugene Junod to mój ulubiony przedwojenny polski aktor, a na książkę pana Wolańskiego polowałam ponad rok. Zatem wyobraźcie sobie moją radość gdy odnalazłam tę książkę pośród prezentów osiemnastkowych. Poważnie, radocha nie do opisania. Z taką właśnie nieopisaną radością w duszy przystąpiłam do czytania, co okazało się początkowo problemem, bo czytałam za szybko i nie rozumiałam tekstu. Kiedy uspokoiłam się trochę i zwolniłam, dałam się ponieść tej niezwykłej historii.

Zacznę od początku, czyli od przedmowy.Napisał ją nie kto inny tylko pan Bohdan Łazuka, wykonawca kilku piosenek śpiewanych przez Bodo  - m. in. "Umówiłem się z nią na dziewiątą". Przedmowa podbiła me serce pierwszym zdaniem, a dalej było tylko lepiej.

Książka jest podzielona na 3 części, które obrazują trzy etapy życia Eugeniusz a Bodo. Każda z części jest podzielona na rozdziały. Niektóre z nich mają swoje podrozdziały w postaci prezentacji, opisów i recenzji filmów, w których zagrała nasza gwiazda. Bardzo podoba mi się to, że autor chętnie i często sięgał do wypowiedzi innych osób tamtego czasu (a także osób z czasów powojennych już), pojawiały się też fragmenty recenzji, not prasowych, wywiadów, które wzbogaciły całość tekstu, ubarwiły go i dały czytelnikowi możliwość ujrzenia wszystkiego z kilku, czasem różnych, perspektyw. Książka zawiera bardzo dużo zdjęć, fotosów filmowych, plakatów, reklam, okładek płyt z utworami Bodo a także karykatury i fotomontaże. Język jest prosty, przejrzysty, wartki, pełen pasji i zainteresowania. Widać, że autora naprawdę interesuje to co pisze, co powoduje, że czytelnik daje się porwać w wir snutych opowieści.

Dymsza, Bodo, Grossówna "Paweł i Gaweł"
Książka zawiera bogatą bibliografię (prawdziwa gratka!), spis przed- i powojennych pism i gazet, programów telewizyjnych, dyskografię Bodo oraz jego repertuar, wykaz ilustracji i przydatny indeks nazwisk pojawiających się w tekście. Pan Wolański serwuje nam 10 stron bardzo ciekawego dodatku.

To byłoby tyle, ze spraw technicznych. Z tej książki wyrasta intrygujący obraz Eugeniusza Bodo - przedwojennego aktora rewiowego, teatralnego, w końcu także filmowego, pieśniarza Warszawy. To nie suche fakty serwowane w encyklopedii, to porywający obraz syna kochającego swoją matkę robiącego koralikowe makatki. Bodo z zapałem zbierał znaczki, a oglądanie ich uspokajało go. Miał wiele fanek, dziewczęta i kobiety go uwielbiały mimo sporej liczby romansów (zawsze dyskretnych). To obraz człowieka, na którym odbił się spowodowany przez niego wypadek, który znał biegle angielski i rosyjski. Bodo to niewątpliwie barwna postać, z którą warto się zapoznać. To, o czym tu pisałam to zaledwie kropla w oceanie.

Nie jest to jedynie biografia. Książka jest pięknym przekrojem epoki. Wiele dowiedziałam się o teatrach, kinach, rewiach i kinoteatrach i ich działalności. Nie tylko o aktorach, ale też o tych, których często nie widać - o muzykach, tekściarzach, autorach scenariuszy. Co kilka stron czytelnik znajdzie ramki, w których prezentowane są życiorysy aktorów, gwiazd, wokalistów, scenarzystów, reżyserów. Ryszard Wolański prezentuje w tej książce świat dwudziestolecia międzywojennego, gdzie punktem odniesienia jest życie Eugeniusza Bodo. W trzeciej części książki widać także jak wojna zmieniła życie gwiazd. Ze sceny do kopania okopów i nie tylko...

Wojenna historia Bodo wstrząsa. Znany polski aktor ze szwajcarskim paszportem zginął zapomniany w sowieckim łagrze umęczony głodem i chorobą. Niby pamięta się o tej wielkiej postaci, z drugiej właśnie ta część jego życia - śmierć - pozostaje zapomniana, a przecież należy o tym pamiętać. Nie tylko dlatego, ze był wielką gwiazdą, ale dlatego, że podzielił tragiczny los wielu innych ludzi.

Mogłabym dalej pisać i pisać, ale setki słów nie oddadzą piękna tej książki. Wiem, że na pewno sięgnę po "Tolę Mankiewiczównę" i "Już nie zapomnisz mnie" - obie mam zamiar kupić. Książkę gorąco polecam wszystkim, którzy choć trochę są zainteresowani przedwojennym kinem lub teatrem, a zwłaszcza tym, których zainteresowała kiedyś osoba Eugeniusza Bodo. Gorąco polecam, gdyż tonę w zachwycie i uwielbieniu i Wam życzę tego samego po lekturze tej książki.