"Zawsze mnie smuci, kiedy ludzie spodziewają się po innych tego, co najgorsze, zamiast tego, co najlepsze. Czasem nie doceniamy młodzieży."

"Bóg nigdy nie mruga" R. Brett

środa, 3 lipca 2013

Lista książek na LIPIEC

Wakacje, a więc czytanie. Sporządziłam listę książek, które chcę przeczytać w lipcu. Generalnie prawie wszystkie pochodzą z moich półek - nazbierało się tego trochę, a w tym miesiącu kolejne zakupy ;) Nie wrzucam stosu, bo nie chcę za bardzo męczyć mojego komputera, jakoś ostatnio gorzej mu. Książki, które nie pochodzą z mojego skromnego zbioru, zostały opatrzone stosownym dopiskiem ;)

  1. Stephen King "Miasteczka Salem" - biblioteka, czytam. 
  2. Beata Jankowiak - Konik "Historia malarstwa. Jak czytać obrazy?"- czytam
  3. Stanisław Wyspiański "Wesele" - czytam
  4. Vanessa Farquharson "Zieloni śpią nago"
  5. Umberto Eco "O bibliotece"
  6. Bolesław Prus "Placówka"
  7. Beata Pawlikowska "Blondynka w Kambodży"
  8. Jacek Bocheński "Antyk po antyku"
  9. Ann Brashares "Nigdy i na zawsze"
  10. Mauren Lee "Matka Pearl"
  11. Mauren Lee "Wrześniowe dziewczynki"
  12. Andreas Franz "Rytuał zbrodni"
  13. Stephen King "To" - najpierw muszę pożyczyć od kolegi :D
Lista bardzo ambitna, więc będę zadowolona, jeżeli chociaż połowę uda mi się przeczytać.

U mnie słońce, a u Was? ;)

wtorek, 25 czerwca 2013

[108] Agatha Christie "Niedziela na wsi"

The Hollow
Dolnośląskie, 2012
Liczba stron: 260
Literatura angielska
7/10

Agatha Christie to angielska autorka powieści kryminalnych i obyczajowych, jest też najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów. W języku angielskim wydano ponad miliard jej książek. Stworzyła dwie słynne postacie: starszą pannę Marple oraz ekscentrycznego Belga Herkulesa Poirot. Pierwszą powieścią kryminalną, a zarazem pierwszym dziełem, w którym pojawia się belgijski detektyw jest "Tajemnicza historia w Styles" wydana w 1920 r. Wybitna anglojęzyczna pisarka zmarła w 1976 roku mając 86 lat.

To miała być spokojna niedziela na wsi. Herkules Poirot, zaproszony na obiad do domu lady Angkatell, trafia wprost na miejsce zbrodni. I nie jest to impertynencki żart ani gra towarzyska! Czerwona krew doktora Johna Christowa kapie do niebieskiej wody w basenie...
Czy lekarz został zabity przez zazdrosną o niego kobietę: żonę, kochankę albo dawną ukochaną? Wszystkie są na miejscu zbrodni, a jedna nawet trzyma w ręce rewolwer… Ale dowody i zeznania wcale nie są jednoznaczne. Tym razem Poirot trafił na godnego siebie przeciwnika. Czy wskazanie mordercy i odkrycie prawdy będzie sprawiedliwym wyjściem?

Christie i ja w Bieszczadzkim hamaku w ubiegłym tygodniu!
Książkę dostałam dosyć dawno, bo na ostatnią Gwiazdkę od kochanej Meme, ale dopiero teraz miałam chwilę czasu, żeby usiąść i ją przeczytać. Zabrałam ją bowiem na prawie tygodniowy wyjazd w Bieszczady z bardzo fajną ekipą, na czele której stał mój Polonista. Czytałam głównie w pociągu, rzadziej w schronisku. Jakie są moje wrażenia po moim drugim w życiu spotkaniu z Herkulesem i trzecim spotkaniu z panią Christie w ogóle?

Po "Morderstwie w Orient Experssie" Poirot stał się moim absolutnym guru (niemal). Stoi na piedestale zaraz obok Holmesa i Watsona. Tam było go dosyć sporo, na prawie każdej stronie. W tej powieści było nieco inaczej. Oryginalny Belg pojawia się dopiero w okolicach 90 strony, następnie występuje trzy, może cztery razy w króciutkich (choć istotnych) epizodach i triumfalnie rozwiązuje zagadkę. Tyle. Mi było mało, mało, mało. Mam straszny niedosyt Herkulesa.

Na powieść skalda się bardzo długie wprowadzenie, nim dojedzie do prawdziwego zawiązania akcji, jakim jest morderstwo Johna Christowa (zachodzi to około 100 str.). W owym wprowadzeniu autorka starannie przedstawia czytelnikowi bohaterów, grających główne role w tym spektaklu. Są ładnie zarysowane ich osobowości, nawyki, dziwne skłonności i sposób bycia. Istotną rzeczą wśród tego charakteryzowania bohaterów jest opis relacji między poszczególnymi osobami. Rzecz na pozór bzdurna, ale w dalszym toku akcji bardzo ważna, bo to właśnie tymi spostrzeżeniami będzie kierować się czytelnik w czasie poszukiwań mordercy.

Historia klasyczna dla Christie: do morderstwa dochodzi w zamkniętym gronie i wśród tego grona należy szukać, tego kto zbrodni dokonał. Tutaj nie jest to takie proste jakby wydawać się mogło, bo tropy prowadzą do różnych osób. Mylne, bardzo mylne. A całkiem sporo zamieszania w tej kwestii wprowadza niepozorna lady Angkattel, która zasypuje wszystkich wkoło swoimi teoriami.

W "Niedzieli na wsi" Agatha Christie posunęła się do pogłębienia wizerunku bohaterów powieści, tym samym odsuwając troszkę na bok Herkulesa Poirot. Lekka psychologizacja postaci w kryminale sprawiła, że miałam momentami odczucie, że czytam powieść obyczajową. I szczerze mówiąc nie wiem czy poiliczyć to plus czy minus dla książki.

"niedziela na wsi" to bardzo dobra powieść i wciągająca historia, ale nie trzymała mnie w napięciu tak jakbym chciała. No i brakowało mi Herkulesa. Jednak fanom Christie, którzy nie mieli okazji jeszcze przeczytać, polecam, a nawet zachęcam ;) Natomiast osoby, które chcą dopiero zacząć swoją historię z Agathą i oczekują dreszczyku emocji i mocnego napięcia, niech sięgną po inną pozycję! ;)
________

I wróciłam. Wakacje za pasem i uznałam, że muszę zintensyfikować swoje czytanie.Christie skończona, teraz czytam "Miasteczko Salem" Kinga. Do zobaczenia! ;)

czwartek, 30 maja 2013

W kilku słowach: 100 najważniejszych zdjęć świata




"Fotografia to najpotężniejsza broń świata. Wszyscy jej wierzą, a ona przecież pokazuje tylko pół prawdy."

Każdy użytkownik Internetu wie, że można w nim znaleźć masę rzeczy niepotrzebnych, głupich i bzdurnych - po prostu śmieci. W gąszczu tego badziewia często ciężko znaleźć coś ciekawego, mądrego i pięknego, zwłaszcza przypadkowo. Jednak właśnie na coś urzekającego natknęłam się w zasadzie przez przypadek. Czytałam informacje o jakimś konkursie na stronie Świat Obrazu i pod tekstem w haśle "Czytaj także" wyskoczył mi artykuł pt. "100 najważniejszych zdjęć świata".
Jest to stustronicowy artykuł. Na jedną stronę składa się jedno zdjęcia wraz z opisem, który zawiera kilka słów o autorze zdjęcia (o ile wiadomo, kto je zrobił lub czy są znane jakiekolwiek wiadomości o nim), o okolicznościach powstania fotografii i jej losach.
Przedstawione zdjęcia są niezwykłe. Bawią, śmieszą, wstrząsają, przerażają odbiorcę, z niektórych wyziera ból i strach, z innych lekkość i trywialność. Ludzie na tych fotografiach są przeróżni. Aktorzy, robotnicy, żołnierze, panie lekkich obyczajów, modelki, mieszkańcy Getta Warszawskiego. Tłem są miasta, uliczki, malownicze krajobrazy i ciekawe panoramy. Ogromny jest także przekrój czasowy, ponieważ są zdjęcia z czasów zdecydowanie międzywojennych (może nawet jest kilka wcześniejszych) oraz fotografie zrobione już po roku 2000. Nieliczne są zdjęcia kolorowe, większość jest czarno - białych. Na sto fotek znanych i popularnych jest jedynie kilka.
Również autorzy zdjęć to często ludzie nietuzinkowi. Jest wielu znanych fotografów, którzy są niezwykle cenieni w swoim fachu. Obok nich są tzw. autorzy jednego zdjęcia, o których najczęściej nie wiadomo nic.
Najbardziej podobają mi się te czarno - białe. Może dlatego, że więcej pamiętają i więcej przeszły? Albo dlatego, że trudniej jest zrobić dobrą czarno - białą fotografię przykuwającą wzrok, bo przecież nie bombarduje ona odbiorcy kolorem, więc trzeba uchwycić coś naprawdę uderzającego...

Spośród tych stu zdjęć wybrałam kilka, które Wam tutaj zaprezentuję. Polecam jednak kliknąć w podany w tekście link i obejrzeć wszystkie fotografie. Zapewniam, że to nie będzie czas stracony.

Autor: Steve McCurry
Tytuł: Sharbat Gula
Rok: 1984

Zdjęcie przedstawia dziewczynę w obozie dla afgańskich uchodźców z czasu inwazji rosyjskiej na ten kraj. W 2002 roku rozpoczęto poszukiwania dziewczynki ze zdjęcia - nie znano jej imienia oraz miejsca pobytu. Poszukiwania zakończyły się sukcesem; nazywa się ona Sharbat Gula i dziś ma ponad 30 lat.
Piękne kolory fotografii kontrastują z brudną twarzą i obdartymi ubraniami. W centrum zdjęcia znajdują się niepokojące oczy. 


100 najważniejszych zdjęć świata Charles C. Ebbets
Autor: Charles C. Ebbets
Rok: 1932

Na fotografii widać grupę robotników jedzących śniadanie. Niby nic dziwnego gdyby nie fakt, że dzieje się to na 69 piętrze nowojorskiego wieżowca. Uśmiechnięci mężczyźni i panorama miast w tle. Chciałabym mieć tę fotografię na ścianie mojego pokoju...


Autor: Marc Riboud
Rok: 1953

Ot, kolejny mężczyzna w pracy. I również na wysokościach. Odnawianie Wieży Eiffela rzecz trudna, zwłaszcza w tej pozycji a jednak zdjęcie jest pogodne, a nie przyprawiające o wstrząs. Lubię takie fotografie - niby proste w przekazie, a człowiek nie umie powiedzieć co czuje gdy je widzi. 

Autor: Richard Avedon
Tytuł: Dior
Rok: 1955

Fotografia mody nie jest niczym nowym. A akurat to zdjęcie nie wygląda jak z połowy ubiegłego wieku, lecz jak wyjęte z najnowszego żurnala. Chętnie oglądam fotografie modowe. Ciekawy strój i słonie...




Autor: Alfred Eisenstaedt
Tytuł: VJ Day
Rok: 1945

Fotografia została zrobiona w dniu triumfalnego powrotu amerykańskich żołnierzy do kraju po zwycięstwie w wojnie z Japonią. Przedstawia pocałunek marynarza i pielęgniarki, który stał się symbolem zakończenia wojny. Co ciekawe - do dziś nie znamy danych ludzi na zdjęciu, które obrosło legendą. Podobno niezadowolona z tego spontanicznego pocałunku pielęgniarka spoliczkowała marynarza...

piątek, 17 maja 2013

Stosik - maj 2013


 Cóż, dawno nie było stosika, więc uznałam, że nawet stos lektur będzie odpowiednia okazją do pochwalenie się tym co czytam ;) Mamy maj, kwitną kasztanowce i bzy, słonko świeci, czasem pada deszczyk, generalnie przyjemnie jest. Ja tymczasem uczę się, wyciągam oceny i próbuję być na bieżąco z lekturami. "Lalka" już wróciła do biblioteki, ale przybyły nowe książki do  przeczytania...



 Od góry: 
  1. Stanisław Wyspiański "Wesele""
  2. Stefan Żeromski "Przedwiośnie"
  3. Stefan Żeromski "Ludzie bezdomni" 
  4. Joseph Conrad "Jądro ciemności" (już przeczytane)
  5. Fiodor Dostojewski "Zbrodnia i kara" (czytam teraz)

A na umilenie czasu mój ukochany Andrzej Zaucha "C'est la vie" :)

 






sobota, 11 maja 2013

[107] Henryk Sienkiewicz "Szkice węglem"

Greg, 2014
Liczba stron: 88 (z opracowaniem)
Literatura polska
Lektura szkolna
7/10

Henryk Sienkiewicz pseudonim Litwos to wybitny polski powieściopisarz, publicysta i nowelista. W 1905 roku został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za całokształt twórczości. Kojarzony głównie z Trylogią, nowelami m. in. "Jamiołem", "Za chlebem" i "Latarnikiem". Jest też autorem "Listów" z Ameryki i Afryki.

Głównym bohaterem noweli jest gminny pisarz Zołzikiewicz. Mężczyzna trzęsie mieszkańcami Baraniej Głowy. Gdy wpada mu w oko Maria Rzepowa, marzy o romansie z kobietą. Jednak to odrzuca go, więc mężczyzna wprowadza w życie plan, który prowadzi do tragedii. 

Już w poprzedniej notce ustaliłam, że moim nowelistycznym guru jest Prus, a Sienkiewicz się do niego pod tym względem nie umywa. I podtrzymuje ten sąd. Nie mogę powiedzieć, żeby ta nowela mnie zachwyciła, ale odbiła się w moim umyśle szerokim echem, głównie za sprawą delikatnej (!) brutalności. Ale o tym potem. Język jest ciężki i toporny (ale nie aż tak bardzo jak w "Za chlebem"), trochę przytłacza czytelnika. Przeczytałam tekst w dwóch podejściach i choć ciężki styl i język dał o sobie znać, to bardzo przeżyłam historię zawartą na niemal 90 stronach tej nowelki. 

 Jestem przerażona po lekturze "Szkiców węglem". Straszna jest dla mnie sytuacja Marii Rzepowej. Kobieta zostaje skrzywdzona przez Zołzikiewicza i jego działanie, więc poszukuje pomocy u innych. Lecz nikt nie odpowiada na jej prośby o interwencję, od nikogo nie otrzymała pomocy. Więc upokorzona, wyśmiana i zrozpaczona udaje się do pisarza, by zrealizować jego pragnienia w ramach pomocy... To dramat rozgrywający się na oczach czytelnika. Efekt potęguje świadomość ponadczasowości tego tekstu. Nie jesteśmy w stanie zliczyć ile takich historii zdarzyło się dawniej, dzieje się teraz i zapewne będzie dziać się nadal...

Sienkiewicz w tym tekście sięgnął po mocną (dobitną) ironię i komizm. Jest to tak dobrze zrobione, że mdliło mnie przy opisach "sympatyczności naszego biednego głównego bohatera". Mój żołądek fikał koziołki, a ciśnienie szło w górę. Pan Zołzikiewicz to zdrajca, głupiec, tchórz i kłamca jakich mało. Jest pełnym tupetu, bezczelnym i chamskim donosicielem. To obleśny i obrzydliwy człowiek, budzi wręcz ekstremalną niechęć czytelnika.

Polecam. Mimo języka, o którym pisałam. Ta historia przeraża realnością i delikatnością w budowaniu tak dramatycznych i brutalnych wydarzeń..