"Zawsze mnie smuci, kiedy ludzie spodziewają się po innych tego, co najgorsze, zamiast tego, co najlepsze. Czasem nie doceniamy młodzieży."

"Bóg nigdy nie mruga" R. Brett
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2007. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2007. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lipca 2014

[140] Umberto Eco "O bibliotece"

De Bibliotheca
Świat Książki, 2007
Liczba stron: 47
Literatura włoska
8/10

Umberto Eco to włoski pisarz, semiotyk, teoretyk literatury jak również badacz estetyki średniowiecza. Spod jego pióra wyszły m. in. "Imię róży", "Wahadło Foucaulta", "Wyspa dnia poprzedniego" oraz "Baudolino". 

Autor "Imienia róży" zabiera nas w fascynującą
wyprawę między regały pełne książek. Opowiada o tym, jak kształtowała się idea bilioteki. Erudycyjny tekst skrzy się humorem. Eco buduje obraz biblioteki doskonałej poprzez opis antybiblioteki, gdzie:

"Należy zniechęcać do wypożyczania".

Tę drobną książeczkę kupiłam dość dawno temu, ale dopiero teraz postanowiłam ją przeczytać. Pamiętam, że skusił mnie tytuł, bardzo ładne wydanie oraz oczywiście nazwisko autora. Jak się później okazało, zakupiłam drukowaną wersję odczytu wygłoszonego 10 marca 1981 roku z okazji dwudziestolecia Biblioteki Miejskiej w Mediolanie. Tekst ten stał się ciekawym doświadczeniem czytelniczym. 

"Rzeczywiście, często zdarza się, że idzie się do biblioteki, bo chce się książkę o znanym tytule, ale główną funkcją biblioteki, a przynajmniej funkcją biblioteki w moim domu i w domach wszystkich znajomych, jakich możemy odwiedzać, jest odkrywanie książek, których istnienia się nie podejrzewało, a które, jak się okazuje, są dla nas niezwykle ważne."

Jak sam tytuł wskazuje, tekst został poświęcony bibliotece, jej zadaniom i dostosowaniu do czytelnika. Porusza tak interesujące tematy jak kserokultura i związane z nią za i przeciw, a także ciekawe sytuacje mające miejsce przy okazji kserowania książki, oraz biblioteczne dylematy - wypożyczać i udostępniać do czytania (z czym wiąże się pewne ryzyko) czy może raczej chronić i nie zezwalać na wypożyczenia? Autor w nietuzinkowy sposób opisał bibliotekę idealną. Zamiast wymieniać w tradycyjny sposób zalety i mocne strony takiej biblioteki posłużył się kontrastem - opisał antybibliotekę, w której w zasadzie niewiele wolno czytelnikowi, który jest w niej intruzem. Ciekawe spostrzeżenia płyną z tej wymienianki Eco, która jest okraszona humorem z lekką dozą ironii. 

"W tym sensie biblioteka staje się przygodą."

Z tego odczytu biblioteka wyłania się biblioteka jako miejsce radości, życia i nauki zarazem. To miejsce odkrywania nowych światów, horyzontów, zainteresowań oraz pokładów wiedzy, ale także oaza dla spragnionych ciszy i spokoju przy pracy (Eco pisze o fajnym połączeniu biblioteki i kawiarni - zatem nie trzeba się odrywać od przeglądanej książki). Biblioteka ma być także miejscem budowania i podtrzymywania relacji i kontaktów międzyludzkich. Słowem - raj na Ziemi. 

"(...) a przypominam, ze biblioteka na miarę człowieka to znaczy także biblioteka radosna, zapewniająca możliwość picia kawy ze śmietanką, zapewniająca również to, iż para studentów usiądzie sobie po południu na kanapie i - nie mam bynajmniej na myśli nieprzystojnego obłapiania - cząstkę flirtu dopełni w bibliotece, biorąc z półki i odstawiając książki naukowe;"

Wszystkie mole książkowe gorąco zachęcam do przeczytania tej niewielkiej pozycji literackiej traktującym o tym co tak bardzo lubimy - o bibliotece. I choć wiem, że co do korzystania z bibliotek zdania są podzielone, to zapraszam tym bardziej. Przekładu z włoskiego dokonał pan Adam Szymanowski i nie robi czytelnikowi krzywdy, a i wydanie estetyczne, cieszące oko.

cytaty kolejno ze stron: 19, 27 - 28, 31, 47.
______

Wakacje, lato... Czasem brak mi czasu na komentowanie Waszych postów, ale to dlatego, że nie zawsze jest na to czas. Od czasu do czasu jakiś wyjazd, to Poznań, to nad jakieś jezioro, weekendy na działce... Dziś wieczorem wybieram się do przyjaciółki na kilka dni, zatem następny post w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia! :)

poniedziałek, 10 marca 2014

[127] Ann Brashares "Ostatnie lato"

The Last Summer (of You and Me)
Nowa Proza, 2007
 Liczba stron: 284
Literatura amerykańska
7/10

Ann Brashares zasłynęła jako autorka młodzieżowej serii "Stowarzyszenie wędrujących dżinsów" i zdobyła miliony miłośników na świecie. Mieszkająca na Manhattanie pisarka napisała także "Nigdy i na zawsze". "Ostatnie lato" jest jej pierwszą książką dla dorosłego odbiorcy.

Rozgrywające się na Fire Island przy Long Island Ostatnie lato jest uroczą, wzruszającą i wciągającą opowieścią o siostrzanych uczuciach, przyjaźni, miłości, stracie i dojrzewaniu. Historia trójki wakacyjnych przyjaciół - Riley i Alice, dwudziestokilkuletnich sióstr, i ich rówieśnika Paula, z którym dorastały - mówi o wydarzeniach pewnego lata, kiedy rodząca się miłość, seksualna ciekawość, nagła poważna choroba i głęboki sekret gwałtownie przenoszą troje młodych ludzi w świat dorosłych, w którym wakacyjna oaza już nie będzie ich chroniła.

Latarnia morska, Fire Island
Miałam przyjemność czytać już jedną książkę pani Brashares, a mianowicie "Nigdy i na zawsze". Powieść ta zachwyciła mnie, powaliła, olśniła. Dlatego chętnie sięgnęłam po "Ostatnie lato", a w planach mam "Stowarzyszenie wędrujących dżinsów". 

Co mnie uderzyło w tej książce - to, że autorka ma dobrze opanowaną umiejętność szafowania tęsknotą bohaterów. Jest to niewątpliwie jedno z głównych uczuć, z jakimi zderzy się czytelnik w tej powieści. Ta tęsknota jest wszechobecna, bolesna, bije z kart książki. Sądzę, że ona dominuje nie tylko w życiu głównych bohaterów, pozostali także noszą w sobie jej pokłady.

Bardzo ciekawie zostały poprowadzone dzieje Paula i Alice, głównych bohaterów. Nim będzie dane nacieszyć się sobą, będą musieli czekać, bić się  z myślami, wątpić, wściekać się, cierpieć. Wątek choć długi i nieco zawiły, jest ładnie rozrysowany, pokazany został z punktu widzenia dziewczyny i chłopaka, autorka włożyła serce w opis ich przeżyć i uczuć. Jeżeli chodzi o bohaterów, to podobał mi się także wątek Riley, starszej siostry Alice. Jest to bardzo ciekawa postać, ona nie tylko determinuje zachowania innych postaci, jest także interesująca sama w sobie. Wydała mi się trochę nieszczęśliwa, myślę, że życie na ziemi ograniczało ją. Kochała niekończący się ocean, który dawał jej poczucie wieczności i nieskończonego trwania.

Podsumowując, sądzę, że "Ostatnie lato" nie jest książką złą, choć nie ukrywam, że czytałam o niebo lepsze. Bardziej ujęło mnie "Nigdy i na zawsze" będące piękną historią miłości, autorstwa również Ann Brashares. Choć być może nie jestem właściwym odbiorcą książki. Może za mało przeżyłam i widziałam?

Książkę polecam miłośnikom powieści Ann Brashares i osobom, które poszukują spokojnej historii, która delikatnie się snuje strona po stronie.

środa, 27 listopada 2013

[116] Ewa Nowak "Kiedyś na pewno"

Egmont, 2007
Liczba stron: 254
Literatura polska
7/10

Pani Ewa Nowak to pedagog - terapeuta, jej felietony i odpowiedzi na listy można czytać w gazetach dla młodzieży np. w skierowanym dla licealistów "Cogito". Jest autorką cieszących się popularnością książek dla dzieci i młodzieży. Poruszają one ich codzienne problemy, bawią i uczą, i taka jest też seria "Wszystko tylko nie mięta", do której należy też dzisiaj recenzowana przez mnie powieść.

Kamila i Dorota wiele czasu spędzają razem, dużo rozmawiają, ale czy łączy je prawdziwa przyjaźń, czy może jest to zwykła szkolna znajomość? Obie mają kłopoty w domu, nie układa im się w sprawach sercowych, a na dodatek ich wzajemne relacje zostają poddane ciężkiej próbie.
Nie ma tu prostych rozwiązań i odpowiedzi. Dobro i zło wciąż się przeplatają - tak jak w realnym życiu. Bohaterki - podobnie jak każdy - popełniają błędy, ale w końcu umieją się do nich przyznać i zastanowić się nad sobą oraz swoim postępowaniem. I choćby dla owej chwili refleksji warto przeczytać tę książkę. 

Mam słabość książek z serii "Miętowej" i nawet jeżeli z czymś w tych powieściach się nie zgadzam albo coś mnie wkurza to wiem, że i tak sięgnę po następną część. Co jakiś czas wpadam do bibliotecznego oddziału książek dla dzieci i młodzieży i wychodzę stamtąd z odprężającą, ale i skłaniającą do refleksji powieścią pani Ewy Nowak. Tak było również ostatnio. 

Tym razem zostaje zaserwowany czytelnikowi mechanizm podejmowania nieodwracalnych decyzji rzutujących na nasze dalsze życie, zmiany w nim, nie zawsze na lepsze, choć to jeszcze zależy od punktu widzenia. Kamila poddaje się pokusie i dopuszcza się kłamstwa, które nieźle namiesza w jej życiu, poświęconym tańcu. Sprawy sercowe też mocno się pogmatwają. Niestety nie wszystko można odkręcić, ale za to wszystko prędzej czy później ujrzy światło dzienne. Tylko... czy było warto? Jakoś nie mogłam polubić Kamili, denerwowała mnie mimo fajnego początku. Cóż, nie da się lubić wszsytkich. 

Drugą bohaterką jest Dorota, która również pod wpływem impulsu miesza sobie w życiu i poznaje jak bardzo parzy w dłonie coś, co nie było przeznaczone dla nas. Obawiam się, że nigdy tak zupełnie się z tego uczucia nie pozbędzie, bo nie pozwoli jej na to otoczenie. Ma mocny bałagan w rodzinie - matki i ojca w domu nie ma przez prawie cały rok, nie obchodzi ich ani pragnąca zainteresowania Dora, ani jej młodsza siostra Majka. Tę bohaterkę polubiłam, wyczekiwałam fragmentów powieści, które były jej poświęcone.

Klasyczna książka z morałem i refleksją dla czytelnika w stylu pani Ewy. Bohaterki dowiadują się (dość boleśnie czasem), że czyny mają swoje konsekwencje, które należy ponieść. Choć to trudne, trzeba wziąć głęboki oddech i przyznać się do błędu, jeżeli nie można go naprawić, to wziąć za niego odpowiedzialność. Dalsze brnięcie już po prostu nie ma sensu, bo zamiast lepszej sytuacji jest gorsza.

Choć to już nie to samo co "Wszystko, tylko nie mięta" lub "Diupa" to lekkie pióro, ciekawi bohaterowie budzący przeróżne uczucia i mądry przekaz sprawiają, że mogę polecić tę książkę nie tylko miłośnikom pani Nowak, ale też osobom szukającym czegoś niegłupiego a odprężającego.

niedziela, 27 maja 2012

[94] Ewa Baniecka "Jośka. Pamiętnik maturzystki"

Telbit, 2007
Liczba stron: 206
Literatura polska
9/10

Ewa Baniecka urodzona w 1973 roku w Gdańsku ukończyła m. in. filologię polska na Uniwersytecie Gdańskim. Pracowała jako redaktor, prowadziła też zajęcia teatralne dla dzieci i młodzieży. "Jośkę..." napisała z tęsknoty za tym, żeby móc jeszcze raz pójść na wagary.

Jośka nie jest typową nastolatką - tak mogłoby się przynajmniej wydawać. W klasie maturalnej ze zdumieniem odkrywa, że... wielu jej rówieśników ma kontakt z narkotykami. Szokiem jest dla niej również ciąża przyjaciółki. Trudno jednak mówić o naiwności; Jośka jest po prostu dziewczyną obdarzoną rozsądkiem, z dobrze poukładanym światem i priorytetami. Jak wyglądają jej relacje z rówieśnikami i z rodziną? Czy rzeczywiście tak bardzo różni się od swoich koleżanek?

"Jośkę..." niejednokrotnie widziałam na bibliotecznej półce. Omijałam ją jednak, bo wydawało mi się, że jest to kolejna pusta, bezsensowna książka o nieszczęśliwej nastolatce.A tu takie ogromne zaskoczenie! Zapunktowała u mnie sobie dotychczas nieznana mi autorka, ale także wydawnictwo Telbit, które poznałam przy okazji czytania równie mądrej i pięknej książki pt. "Antonówka".  

Powieść porusza ważne problemy w zwykły, przystępny każdemu sposób. Istotnym wątkiem jest wątek "narkotykowy". Ukazuje on, że narkotyki to nie coś, co się dzieje wszędzie tylko nie w naszym najbliższym otoczeniu. Prawda jest brutalna - wśród nas jest wielu, którzy przynajmniej próbowali. Niektórzy po jednorazowej akcji odrzucili ten typ rozrywki tak jak Marcin, innych to wciągnęło na tyle, że skończyli jak książkowy Arti. Myślę, że jest to nieco alarmujące. 
W otoczeniu Jośki zaistniał także problem, który dowodzi, że w szkołach ci zdolniejsi nie mają łatwo. Joanna, która niemal taranem przeszła przez wszystkie etapy olimpiady polonistycznej, spotyka się z odrzuceniem, czy też raczej zazdrością i zawiścią ze strony klasowego, hm, ugrupowania Praworządnych. Dziewczyny dostaną prztyczka w nos pewnym listem, ale i tak niewiele to da.

Spodobała mi się postać Jośki. Zwykła dziewczyna, po prostu licealistka, uczennica klasy humanistycznej rozmiłowana w mowie ojczystej. W stosunku do reszty świata stara się zachować "politykę dystansu", co wychodzi jej z miernym skutkiem. Przechodzi zauroczenie Artim, ale dostrzega innego chłopaka. Jej pierwszy związek przysporzy jej wielu mniej i bardziej pozytywnych przeżyć. Jej przyjaźń z Moniką, której życie spłatało figla przechodzi kryzys, co Joasia musi ciężko przetrawić. Podsumowując - postać Joanny to postać normalnej dziewczyny "z dobrze poukładanym światem i priorytetami". Ona urzeka swoją zwykłością i w pewnym sensie prostotą. Co najważniejsze - dziewczyna nie jest naiwna. Poza jednym razem, kiedy ma nadzieję, na to, że jej przyjaciółka stworzy ze swoim chłopakiem idealną rodzinę.

Reszta bohaterów stanowi tło powieści.Jedną z najistotniejszych postaci drugoplanowych jest Marcin - outsider. Jest przyjacielem Joanny; jego cechą charakterystyczną jest cynizm i jako - takie zamknięcie się w sobie. Na początku niezbyt mi się podobał, przebijało z niego coś z szyderstwa wobec świata, uprzedzało mnie to do niego. Z kolejnymi kartkami uprzedzenie zmieniło się w sympatię, która ostatecznie upadła na rzecz tegoż uprzedzenia właśnie. Nie chcę zdradzać za dużo, bo może Wam to popsuć frajdę zczytania ;)

Iza, sąsiadka i przyjaciółka Jośki jest dowodem na to, co staje się z ludźmi, którym sodówka uderza do głowy.

Bardzo sympatyczne są postacie poboczne - zakręcona i zbuntowana Ewa, zafascynowana ezotryką Daniela i zabiedzona, nieśmiała Anulka. Postać tej ostatniej porusza problem przemocy i alkoholizmu w rodzinie. Joasia (wraz ze mną) była pod wrażeniem tego jak Anulka odnajduje się w tak nieprzyjaznym miejscu jak jej własny dom.

Książkę polecam oczywiście młodzieży, ale także rodzicom. Sądzę, że "Jośka" jest dosyć wiarogodnym przykładem życia i problemów dzisiejszej młodzieży.
_____________________

Bardzo przepraszam Izabell - nie odpowiedziałam jeszcze na oTAGowanie. Postaram się zrobić to w najbliższym czasie i błagam o wybaczenie ;)


czwartek, 16 lutego 2012

[88] Józef Bedier "Dzieje Tristana i Izoldy"

Le roman de Tristan et Iseult
Greg, 2007
liczba stron: 109 (z opracowaniem)
Literatura francuska
Lektura szkolna
7/10

Najpiękniejsza średniowieczna opowieść poetycka o miłości, która jest silniejsza nawet od śmierci.
Tristan z Lonii, siostrzeniec króla Kornwalii Marka, uwalnia kraj od irlandzkiego potwora Marhołta. W tej walce mężnego rycerza rani jednak zatrute ostrze miecza. Dzięki opiece Izoldy Jasnowłosej dochodzi do zdrowia i wraca do swojej ojczyzny. Wkrótce przybywa ponownie do kraju Marhołta, tym razem po Izoldę, przyszłą żonę króla Marka. Na statku przez pomyłkę oboje młodzi wypijają wino z ziołami, które matka Izoldy przygotowała, żeby scementować miłością związek dziewczyny ze starym królem. I tak Tristan i Izolda pokochali się na śmierć i życie. Niestety, wszystko sprzysięgło się przeciwko nim i ich uczuciu. Kochankowie próbują wprawdzie żyć bez siebie, ale jest to niemożliwe. Namiętność, która ich spala i zabija, będzie trwała wiecznie.
Joseph Bédier, wybitny historyk literatury francuskiej, stworzył swoją opowieść z kilku dwunastowiecznych zapisów - dwóch autorów normandzkich: Beroulta i Thomasa, oraz jednego autora nieznanego. Ta wersja powstała w 1900 roku i charakteryzuje się ogromnymi walorami literackimi.

No i mamy pierwszą w tym roku recenzję lektury szkolnej. Właściwie to dobrze, że język polski (a właściwie polonista) zmusił mnie do przeczytania tej książki, bo upiłam ja prawie rok temu i nie mogłam się zmobilizować do przeczytania jej. Miałam ją przeczytać na ubiegły piątek (10.02.12), ale skończyłam dopiero dwa dni temu. Dlaczego nie porzuciłam czytania w połowie, skoro termin lektury minął? Z dwóch powodów: pierwszy to taki, że pewnie i tak musiałabym ją kiedyś przeczytać, a drugi to taki, że całkiem dobrze mi się czytało.
Język choć nie najłatwiejszy i mocno odbiegający od współczesnego języka da się strawić, ba, on nie stwarza nawet specjalnych trudności. To pewnie wynika z faktu, że powstało właściwie niedawno (no, plus-minus 100 lat temu). Ale oczywiście dużą zaletą, jest też przekład Tadeusza Żeleńskiego-Boya.
Historia sama w sobie, jest także ciekawa. Choć z początku idzie trochę opornie to po kilku stronach jest się wciągniętym. Może nie jakoś tak, że oderwać się nie można, ale coś w tej książce musi być, skoro dalej się ją czyta. Ciekawa opowieść o zakazanej miłości, której nie można się postawić. Trochę ckliwe, trochę dramatyczne, trochę emocjonalne. Czyli całkiem nieźle.
"Dzieje Tristana i Izoldy" przedstawiają miłość, jako uczucie silniejsze niż śmierć. Jest to uczucie, z którym bohaterowie chcą walczyć, ale ono jest silniejsze, ono rządzi nimi. Bohaterowie nie mają wyboru, jak tylko poddać się tej otępiającej wręcz miłości.
Ogólnie książkę Wam polecam. Nie jest zła, więc możecie sobie wypełnić nią czas ;)

*********
Musze Wam się pochwalić - wygrałam książkę w konkursie Wyd. Otwartego!!! Info o konkursie znalazłam u Mola Książkowego ;) Postanowiłam wziąć udział i wygrałam. Ale fajnie! Zdjęcie wygranej wrzucę następnym razem.

Ostatnio mam wybitny spadek formy. Nie mam weny na recenzowanie (albo bardzo malutką), na czytanie czasu albo siły. Szkoła mnie wykończy -.- Przepraszam, za 'kiepskość' recenzji.
Cóż, w wakacje sobie wszystko odbiję ;)

piątek, 18 czerwca 2010

[33] Barbara Kosmowska "Buba - sezon ogórkowy"

Wydawnictwo Literatura, 2007
Literatura polska
Ocena: 8/10

Moje zdanie:
Ta książka jest kontynuacją „Buby”. Już kiedyś ją czytałam, ale warto było sobie przypomnieć.
Postacie w książce nadal występują te same, chociaż pojawiają się też nowe. Fani dziadka Henryka i babci Rity nie będą zawiedzeni. Starszy pan nie traci swojego animuszu, a babcia Rita tak samo doprowadza człowieka do szału. Rodzice Buby mają mały kryzys, Bartoszowa bierze się za wychowanie niesfornego Franciszka. Także u przyjaciół Buby wiele słychać… Słowem – nie można się nudzić.
Opis:
Życie brydżowej mistrzyni zaczęło przypominać grę w karty. Raz wygrana, raz przegrana... Czy Buba zdoła odzyskać wirtualnego dziadka? Jak zakończy się jej potyczka ze Stalinem? A miłość? Czy drozd śpiewak zapomni o dumie i stanie się ponownym łupem młodego ornitologa?
Buba nie czeka na dobrą kartę. Odważnie gra z losem o swoje szczęście i jest zdumiona, że w sezonie ogórkowym tyle się może zdarzyć...
Cytat:
„- Wszyscy jesteśmy w pewnym sensie dziełem Bożym – zauważył dziadek – Tylko w różnych okolicznościach musieliśmy zostać stworzeni”

„- Co ja słyszę? Grałaś z jakimiś frajerami w ogóra? – W progu pokoju stanął dziadek – Jeśli się nie spisałaś skreślam cię z testamentu.”

W recenzji został wykorzystany opis książki ze strony www.biblionetka.pl

[32] Philip Pullman "Zorza północna (Złoty kompas)"



Tytuł oryginalny: „Northern Lights (The Golden Compass)”
Wydawnictwo Albatros, 2007
Literatura angielska
Ocena: 9/10

Moje zdanie:
Jest to pierwsza część serii „Mroczne Materie”.
Świetna fabuła. Ciekawie zbudowany świat. Tak jakby nasz, ten zza okna, ale jednak zupełnie inny.
Niesamowite postacie. Główna bohaterka Lyra i jej dajmon to jedne z najsympatyczniejszych osobowości w tej książce. Z przyjemnością wspominam osoby Cyganów. Bardzo ciekawie jest tu ukazana ta część naszej społeczności. Polubiłam postać Lee Scoresby’ego, mimo, że był postacią epizodyczną. Lord Asriel to dziwny człowiek. Fascynuje i odrzuca. Niebezpieczne piękno. Pani Coulter nie da się lubić. Czarny charakter książki.
Muszę się przyznać, że filmu nie widziałam i trochę się boję go obejrzeć. Może nie być tak dobry jak książka, którą wam gorąco polecam.
Opis:
Mała Lyra ma do wypełnienia zadanie. Liczne przygody sprawiają, że dziewczynka dociera na Północ, gdzie przebywa jej porwany przyjaciel wraz z mnóstwem innych dzieci. Lyra i jej kompani układają plan ocalenia porwanych. Jednak… Jakie eksperymenty przeprowadza pani Coulter? Kim jest Lord Asriel? Jak zakończy się historia dziewczynki i jej dajmona?
Cytat:
„To tak jakby pan powiedział, że człowiek powinien zdecydować, czy chce się urodzić.”

„(…) mężczyźni żyją krótko, niczym motyle. To stworzenia jednego sezonu.”

czwartek, 17 czerwca 2010

[19] Christiane Felscherinow "My, dzieci z dworca ZOO"



Wydawnictwo Iskry, 2007
Literatura niemiecka
Ocena: 10/10

Moje zdanie:
Książkę wzięłam zamiast „Pamiętnika narkomanki” i nie bardzo wiedziałam co o niej myśleć po przeczytaniu słów zapisanych na tylnej okładce. Sam początek książki, czyli opowieść o zniszczonym dzieciństwie, zapowiadał, że lepiej nie będzie. Christiane opisuje każdy krok swojego nałogu. Jednak zerwanie z nim staje się coraz trudniejsze, gdy sięga po heroinę. Powieść wzruszająca, zmuszająca do myślenie, choć czasem okrutna. Szczerze polecam.
Opis:
Lata 70 ubiegłego wieku, Niemcy. W jednej z najgorszych dzielnic Berlina Zachodniego mieszka dziewczynka. Życie nie obchodzi się z nią łaskawie. Znajduje koleżankę. W tym miejscu zaczyna się przygoda z narkotykami. Od lżejszych do coraz cięższych. Czy Christiane uda się zerwać z nałogiem?
Cytat:
„Bo między ćpunami nie ma przyjaźni. Jesteś kompletnie sama. Zawsze jesteś sama. Wszystko inne to urojenie."

[14] Henryk Sienkiewicz "Latarnik"



Wydawnictwo Greg, 2007
Literatura polska
Lektura szkolna
Ocena: 6/10

Moje zdanie:
Nowela. Jedna z, kilkunastu jakie przeczytałam (nie tylko Sienkiewicza). I nie wyrażę się o niej ani zachwytami, ani bluźnierstwami. Nowele raczej nie podchodzą mi, a jeśli już to musi być to coś nietuzinkowego. „Latarnika” zaliczam jednak do nowel, które oceniam na jakiś tam ‘plus’. Chyba ze względu na wątek mocno patriotyczny. No i te fantastyczne opisy. Krótkie, a więc polecam na wieczór.
Opis:
Skawińskiemu, wieloletniemu tułaczowi, nie jest obca żadna praca. Chcąc spokoju zostaje latarnikiem w Aspinwall. Gdy już zaczyna tam normalnie żyć i zaczyna wierzyć w koniec życiowej tułaczki. Jednak los znów krzyżuje jego plany. Czy Skawiński zostanie w Aspinwall? Czy będzie musiał wrócić do swej tułaczki?

[12] Dorota Terakowska "Tam gdzie spadają Anioły"



Wydawnictwo Literackie, 2007
Literatura polska
Ocena: 3/10

Moje zdanie:
Książkę czytałam w wielkich mękach. Zabierałam się do niej prawie miesiąc. Nie widzę nic ciekawego w ciągłym czytaniu o dwóch Aniołach i ich historii. Były może dwa momenty gdzie zaczynało robić się obiecująco i… kicha. Nie podobała mi się w ogóle postać Ewy i pani Samej. W nagłą przemianę matki dziewczynki też nie wierzę. Najbardziej przekonywująca dla mnie osobą był zdecydowanie ojciec. Poza tym bohaterowie jak i niektóre okoliczności mnie drażniły. Nie polecam.
Opis:
Po stracie Anioła małą Ewę zaczynają spotykać nieszczęścia. Rodzina dziewczynki nie przywiązuje do tego wielkiej wagi. Pewnego popołudnia niedaleko zamieszkania Ewki schronienie znajduje Bezdomny. Jaką rolę odegra w życiu dziewczyny Bezdomny? Co on ma wspólnego z Aniołem? Jak zakończy się historia Ewy?

[11] Frances Hodgson-Burnett "Tajemniczy ogród"



Tytuł oryginalny: „The Secret Garden”
Wydawnictwo Rytm, 2007
Literatura angielska
Ocena: 7/10

Moje zdanie:
Książkę czytałam we wakacje. Z racji deszczu trzeba było zamknąć się w domu z herbatką. Książka ukazuje siłę przyjaźni, przemiany bohaterów. Główne postacie mimo różnic charakterów i innego podejścia tworzą fantastyczną trójkę przyjaciół. Burnett chyba chciała nam pokazać, że wzajemne zaufanie pozwala nam dokonywać rzeczy niemożliwych i niezwykłych. Powieść niesamowicie wciąga. Jeden z najpiękniejszych momentów jest z pewnością na końcu.
Opis:
Mary, która całe swoje dotychczasowe życie spędziła w Indiach musi przenieść się do Anglii. Wuj, który zabiera ją do tego kraju słynącego z deszczu jest dziwnym człowiekiem. Rozpieszczona dziewczynka poznaje dwóch chłopców: Małego Radżę (tak jest nazywany jeden z nich) i niezwykłego Dicka. Jak będzie wyglądał ich przyjaźń? I co z tym ogrodem?

środa, 16 czerwca 2010

[10] Dorota Terkowska "W krainie kota"



Wydawnictwo Literackie, 2007
Literatura polska
Ocena: 9/10

Moje zdanie:
Przeczytałam nie dawno. Kolejna ksiązka Terakowskiej, która mnie zachwyciła. Wciągnęła mnie w wir niesamowitych przygód i magii. Z reguły nie kręci mnie fantastyka połączona z naszym ziemskim nie magicznym światem. Jak widać wyjątek potwierdza regułę. Zachwyciła mnie sama, tytułowa ‘Kraina’. Tajemnicze groźne postacie, dziwne imiona i ten tarot… Moim (MOIM) zdaniem polscy autorzy piszą świetne książki. Rzecz jasna nie wszystkich lubię i nie wszystkie ksiązki trafiają do mojego serca. Jednak Terakowska urzeka. „W Krainie Kota” jest świetną mieszanką fantastyki i przygodówki. Jeśli nosicie się z zamiarem sięgnięcia po tą książkę, uprzedzam: zaczyna się mało ciekawie. Lecz po za tym drobnym nieznaczącym uchybieniem, jest to genialne dzieło.
Opis:
Ciężarna Ewa zjada w nocy jakiś dziwny korzeń. Nie wiadomo, po co i na co. Kilka miesięcy później w jej domu zjawia się bardzo niepospolity kocur. Zwierzak świetnie rozumie się z synkiem Ewy. Pewnego razu wspólnie zasypiają. I właśnie tu rozpoczyna się ich przygoda. Co TAM się zdarzy? Jak będzie wyglądało życie Ewy i Jonyka TU? I o co chodzi z tym Tarotem?

[9] Dorota Terakowska "Poczwarka"



Wydawnictwo Literackie, 2007
Literatura polska
Ocena: 10/10

Moje zdanie:
„Poczwarka” to pierwsza książka autorstwa Terakowskiej, którą przeczytałam. I jestem zadowolona. Lubię książki polskich pisarzy/pisarek. Tematyka książki do łatwych z pewnością nie należy. To nie jest leciutka książka o pierwszej miłostce czy kłopotach nastolatki. Czasami nudnawa, mogą zirytować fragmenty gdzie akcja toczy się w Rajskim Ogrodzie. Przeczytanie jej nie zajęło mi wiele czasu. Kiedy pytałam koleżanki o zadnie na temat „Poczwarki” opinie były pozytywne. Mimo, że ta książka mnie urzekła, podobnie jak trzy inne tej samej autorki, dwie mnie kompletnie nie wciągnęły. Jeśli jednak chodzi o „Poczwarkę” to gorąco polecam.

Opis:
Adam i Ewa są młodym małżeństwem. Gdy rodzi im się córka Marysia, nazywana Myszką ich świat bezpowrotnie staje na głowie. Matka nie poddaje się, radzi sobie jak może. Ojciec dziewczynki jednak całe dnie spędza w pracy, a później zamyka się w swoim gabinecie słuchając Mahlera. Dlaczego ich życie tak wygląda po narodzinach dziecka? Jak wygląda świat upośledzonej Myszki?

[4] Shaine Cassim "Felix i ja"



Tytuł oryginalny: „Felix Delaunay et moi”
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2007
Literatura francuska
Ocena: 6/10

„Felix i ja” jest książka dla młodzieży. Napisana została przez francuską pisarkę S. Cassim.
Cécile Dupré bardzo przeżyła wyjazd z ukochanego Bordeaux, do stolicy Francji. Wydaję jej się, że nie wytrzyma w Paryżu tygodnia. Jednak zawsze jest przy niej jej wujek Clement. Potem całkiem przypadkiem zapoznaje się z Isabelle. Spotyka także tytułowego Felixa. Chłopak zachowuję się… dziwnie, można by rzec. Natomiast Clement poznaje piękną Agathe… Co połączy Cile i Felixa? Dlaczego chłopak tak dziwnie się zachowuje? Jak zakończy się znajomość Clementa i Agathe?
Książka jest cienka. Swobodny język, zabawne sytuacje. Klimat Paryża urzeka, mimo, że miasto może wydawać się zblazowane i przereklamowane. Po za tym lubię książki z francuskimi i angielskimi miastami miasteczkami w tle. Ładnie napisana lekka lekturka, obowiązkowa na lato, szczególnie dla tych, którzy nie mogą się spędzić tam wakacji. „Felix i ja” jest przeze mnie nazywana książką ‘jednopopołudniową’.

[2] Barbara Kosmowska "Buba"



Wydawnictwo Literackie, 2007
Liczba stron: 252
Literatura polska
Ocena: 8/10


„Buba” jest czwartą wydaną powieścią Barbary Kosmowskiej. Książka dorobiła się także nagrody głównej w konkursie „Uwierz w siłę wyobraźni” i kontynuacji Pt. „Buba – sezon ogórkowy”.

Buba ma szesnaście lat. Ma także zapracowanych rodziców, niezdecydowaną starszą siostrę i dziadka, który przepuszcza pieniądze w totolotka. Dziewczyna radzi sobie ze wszystkim sama. Zakochana w Adasiu, nie dostrzega, że ma wielbiciela… Ale w końcu nadchodzą zmiany i co się z tym wiąże, kłopoty i niedopowiedzenia… Czy Buba znajdzie pełnię szczęścia, którego szuka?

„Bubę” przeczytałam jednym tchem. Najbardziej ‘udaną’ postacią moim zdaniem jest dziadek Henryk. Z przyjemnością się czyta jego złośliwe komentarze i niestworzone opowieści. Prosty język, sympatyczne postacie oraz zabawne i czasem niedorzeczne sytuacje sprawiają, że książka wciąga.

Podsumowując książka idealna dla gimnazjalistów. Lubię książki polskich pisarek/pisarzy, jednak nie wszystkie spełniają moja oczekiwania. Ta podołała zadaniu i zachwyciła mnie. Wart poświęcić jedno czy dwa popołudnia na tą książkę.