"Zawsze mnie smuci, kiedy ludzie spodziewają się po innych tego, co najgorsze, zamiast tego, co najlepsze. Czasem nie doceniamy młodzieży."

"Bóg nigdy nie mruga" R. Brett

niedziela, 14 grudnia 2014

[152] Marianna Bończa Stuhr, Jerzy Stuhr "Kto tam zerka na Kacperka?"

 Literackie, 2014
Liczba stron: 84
Literatura polska
10/10

Jerzy Stuhr to wybitna postać polskiego kina i teatru, jest także profesorem. Natomiast Marianna, córka Pana Jerzego, to artystka - malarka, jak również ilustratorka niniejszej książeczki dla dzieci.

Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby Jerzy Stuhr opowiadał Waszym dzieciom bajki na dobranoc. Kiedy Marianna i Maciej byli mali, tato wymyślał im historie o przygodach małego chłopca Kacperka. Dziś te opowieści bawią i uczą następne pokolenie rodziny Stuhrów. Mogą rozbawić i Was!
Pani w szkole pyta Kacperka, gdzie mieszkają książki. Chłopiec nie wie i dopiero w domu mama mówi mu, że chodzi o bibliotekę. Obiecuje, że niedługo się tam wybiorą. Biblioteka robi ogromne wrażenie. Podekscytowany Kacperek przegląda książki, ale okazuje się, że brakuje w nich stron. Ktoś je… zjada! Bystry chłopiec szybko odkrywa winowajczynię – myszkę Fiszkę, która zostaje jego przewodniczką po
fascynującym świecie najpiękniejszych wierszy dla dzieci.
Wnętrze książki. Źródło

Choć mam dziewiętnaście lat uwielbiam bajki, wierszyki, książeczki stworzone z myślą o dzieciach. Sądzę nawet, że dla wielu rodziców czytanie dzieciakom jest jedynie pretekstem, bo sami z przyjemnością sięgają, bo zabawne wierszyki i historyjki wspaniale ilustrowane. Dla mnie czytanie książki Pana Jerzego i Marianny było niezwykłą przyjemnością, a także okazją do zwykłej dziecięcej radości na widok znajomych, ulubionych wierszyków.

Pewnego dnia mama zabrała Kacperka do biblioteki. Chłopcu spodobały się książki, spotkał też tam myszkę Fiszkę - zjadaczkę książek. Dzięki małej myszce Kacperek oraz wszystkie dzieci, które zetkną się z tą historyjką, będą mogły poznać piękne polskie wiersze napisane z myślą o najmłodszych odbiorcach literatury. W książce znalazły się wiersze Jana Brzechwy, Wandy Chotomskiej, Aleksandra Fredry, Anny Kamieńskiej, Ludwika Jerzego Kerna, Marii Konopnickiej, Tadeusza Kraszewskiego, Magdaleny Samozwaniec, Tadeusza Śliwiaka, Juliana Tuwima, Danuty Wawiłow i Natalii Usenko. Są to sympatyczne i znane wierszyki, lubiane przez Polaków. Wspaniale, że kolejne pokolenie polskich maluchów może poznawać te teksty (tak przecież istotne w naszej literaturze), a starsze pokolenia mogą dzięki temu wrócić pamięcią do lat dzieciństwa. Ja sama chętnie chwytam za zbiory wierszy dla dzieci, których mam w domu pełno. Stuhrowie będą bardzo dobrze komponować się na półce wśród moich pozostałych dziecięcych zbiorów.

Książka o Kacperku jest przepięknie ilustrowana. Gratka dla każdego dziecka, maluszki znajdą coś dla siebie. Oprócz obrazków przedstawiających Kacpra i myszkę Fiszkę jest sporo zwierzątek. Jest estetycznie, kolorowo, interesująco. Publikacja jest też wystarczająco duża (ale nie ogromniasta), wszystko ładnie widać. Obrazki i tekst dobrze ze sobą współgrają.

Zarówno dzieci jak i rodzice będą zadowoleni, mając tę książeczkę w domu. Czas spędzony z tą historyjką to dobra zabawa - zachęcam wszystkich, małych i dużych do poznania tej publikacji.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackie.

środa, 19 listopada 2014

[151] Andrzej Sapkowski "Miecz przeznaczenia"

superNOWA, 1999
Liczba stron: 342
Literatura polska
8/10

Andrzej Sapkowski to znana postać w świecie polskiej literatury. Napisana przez niego seria przygód o wiedźminie Geralcie z Rivii uczyniła go jednym z czołowych pisarzy fantasy i przysporzyła mu miłośników na całym świecie. 

"Miecz przeznaczenia" to kolejny po "Ostatnim życzeniu" zbiór opowiadań, które wdrażają czytelnika w świat wiedźmina. Na tom składa się sześć tekstów, w których to Geralt spotyka na swej drodze złotego smoka, krasnoludy, dopplera i driady. Pragnie zawalczyć o miłość ukochanej, wpatruje się w piękne oczy poetki Essi, usiłuje lekceważyć przeznaczenie na przekór wszystkim. W przygodach nie bierze udziału sam, zazwyczaj towarzyszy mu trubadur Jaskier poszukujący tematu do ballad. Pojawia się także tajemnicze dziecko... 

"A tak. Bo ja też cię kocham, głupku. A co to za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia."

Drugi tom wiedźmińskiej sagi przyciągnął mnie jeszcze bardziej niż pierwszy. Przy książkach Sapkowskiego chyba nie można się nudzić, zawsze dzieje się coś interesującego. Zgadzam się z notą od wydawcy: "Sapkowski zawładnie Waszą wyobraźnią i marzeniami". Autor sprawnie i kunsztownie łączy wątki filozoficzno - refleksyjne z miłosnymi i sensacyjnymi. Postacie stanowią równie ciekawą część książki, są barwne, intrygująco skonstruowane. W czasie czytania można zapoznać się z syrenami, elfami, krasnoludami, czarodziejami, bardami, licznymi władcami. Świat, który stworzył Andrzej Sapkowski kojarzy mi się trochę ze światem baśni Grimm i Andersena, trochę z powieściami historycznymi Sienkiewicza a trochę ze światem średniowiecza. Te elementy razem złączone dają fenomenalny efekt i unikatową przestrzeń literacką.

U Sapkowskiego zachwyca mnie coś jeszcze, a mianowicie to jak umiejętnie czerpie z historii, literatury, kultury. Adaptuje do własnych tekstów znane baśnie i opowieści, niejednokrotnie wzbogaca swoje teksty o sprytnie skonstruowane żarty oparte na związkach frazeologicznych i popularnych powiedzonkach. Urzeka mnie to niesamowicie, jest to coś, co wzbogaca czytanie i sprawia mi dodatkową przyjemność. 

"- A pewnie. Już mam pierwsze zwrotki. W mojej balladzie syrenka poświęci się dla księcia, zmieni rybi ogon w piękne nóżki, ale okupi to utratą głosu. Książę zdradzi ją, porzuci, a wówczas ona zginie z żalu, zamieni się w morską pianę, gdy pierwsze promienie słońca...
- Kto uwierzy w takie bzdury?"

Było to moje drugie spotkanie z Geraltem z Rivii i znowu udane. Niewątpliwie sięgnę po kolejne tomy sagi napisanej przez pana Andrzeja Sapkowskiego. Zaciekawiły mnie losy wiedźmina i gdy tylko czas pozwoli powrócę do biblioteki po następne książki. 

*cytaty pochodzą kolejno ze stron: 223, 173 z wydania: superNOWA, 1999 r., Warszawa.

wtorek, 11 listopada 2014

Fotorelacja: 18 Poznańskie Dni Książki nie tylko Naukowej

W ubiegłym tygodniu tj. 5 - 7 listopada br. w Poznaniu odbyły się 18 Poznańskie Dni Książki nie tylko Naukowej. Co ciekawe, wszystko miało miejsce w przepięknym zabytkowym budynku Collegium Maius przy ul. Fredry 10. Na kilka dni hol Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zamienił się w niewielką, ale jakże bogatą przestrzeń targową. Już na tydzień przed całą imprezą szykowano stanowiska dla wydawnictw. Jako studentka tego wydziału miałam przyjemność obserwować cały okres przygotowań, chętnie także zaglądałam na stoiska już w czasie trwania akcji. Wśród wystawców znaleźli się m. in. Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Poznańskie Studia Polonistyczne, Muzeum Archeologiczne w Poznaniu, Muzeum Początków Państwa Polskiego, PIW Państwowy Instytut Wydawniczy, Publikat SA, Bellona SA, Arkady, słowo/obraz terytoria, Media Rodzina, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie, Wydawnictwo AWF we Wrocławiu, Wydawnictwa Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych, Politechnika Wrocławska - Oficyna Wydawnicza, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. To zaledwie garstka wydawców, którzy przez trzy dni gościli w Collegium Maius, nie sposób wymienić tu wszystkich. Pojawiło się także interesujące stanowisko portalu lubimyczytac.pl. Pomarańczowe i brązowe leżaki plażowe pojawiły się na drugim piętrze budynku, a wraz z nimi kosze pełne książek. Można było rozgościć się na całego i czytać, czytać, czytać... W czasie targów odbywały się także spotkania dla licealistów, których było dość sporo na uczelnianych korytarzach.
Takie Dni Książki to niezwykła gratka. Prezentowane książki mocno przyciągały uwagę i niewątpliwie każdy mógł znaleźć coś dla siebie za cenę niższą niż zwykle (choć wiadomo - portfel studenta/ucznia razi pustką). Mnie udało się upolować Cywilizacje śródziemnomorskie. Leksykon. (6 zł!) oraz torbę z Mieszkiem I, do której gratisowo dostałam katalog wystawy z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu Zapomniane oblicza, przewodnik po wystawie Pradzieje Wielkopolski (obie wystawy są zakończone, ale katalogi są świetne) oraz zbiór wykładów Królowie i biskupi w średniowieczu. Wspaniałe dni targowe zakończyłam wizytą w dawnej księgarni akademickiej mieszczącej się w budynku wydziału (inne wejście) - dziś jest to Księgarnia przy Fredry. Za niewielką cenę nabyłam tam książkę Ewy Kraskowskiej Piórem niewieścim. Z problemów prozy kobiecej dwudziestolecia międzywojennego.

Czas przygotowań. Jeszcze pusto.
Puste stanowiska wyglądają ciekawie...
... ale pełne są zdecydowanie lepsze!
Książki, książki wszędzie.
Wygodny leżak lubimyczytac.pl
Moje zdobycze :)

sobota, 1 listopada 2014

[150] Anna Gavalda "Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał"

Je voudrais que quelqu'un m'attende quelque part
Świat Książki, 2006
Liczba stron: 174
Literatura francuska
9/10

"Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał" to debiutancki zbiór opowiadań współczesnej pisarki francuskiej Anny Gavaldy. Kobieta ma tysiące fanów na świecie, także w Polsce, gdzie ukazało się kilka jej książek m. in. "Kochałem ją", "Po prostu razem" oraz "Pocieszenie".

Jesteśmy samotni, ale czy naprawdę musimy być wobec siebie obojętni? Zauważ mnie, gdy mijamy się w tłumie. Na książkę składa się dwanaście opowiadań, a ich bohaterowie to zwykli ludzie, wnikliwie obserwowani przez pisarkę podczas zdarzeń, które rpzeżyli w sposób szczególny. Czasami jest to kilka godzin, czasami kilka dni, miesięcy lat, zawsze jednak kanwę stanowi coś, co w sposób istotny odbiło się na losach głównych postaci.

Anna Gavalda, a raczej jej książki wielokrotnie migały mi na księgarnianych półkach lub w internecie, zawsze jednak je mijałam. Do czasu, gdy zauważyłam je w bibliotece i uznałam, że skoro twórczość pisarki w swoisty sposób mnie prześladuje to należy wreszcie chwycić za jedną z lektur. Mój wybór padł na teksty debiutanckie, na których się nie zawiodłam. Dawno nie czytałam tak interesującego debiutu. Nie ukrywam, że było to dla mnie ciekawe wyzwanie, bowiem nie przepadam za opowiadaniami. Na ogół irytują mnie, kończą się nagle, w momencie kiedy już zaakceptowałam tekst. Między innymi z tego powodu nie przypadły mi do gustu opowiadania Alice Munro (ale opowiadania Iwaszkiewicza już tak). Gavalda jednak zdołała wyjść z konfrontacji obronną ręką.

Teksty są faktycznie dość różnorodne. Autorka ukazała w nich ludzi, którzy na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Różnią się pracą, osobowością, sposobem myślenia, pragnieniami, przewijają się przez różne miejsca, a ich życie obfituje w inne sytuacje. Pozory mylą, jak powszechnie wiadomo. Tych ludzi, tak odmiennych, łączy jeden motyw - spotkanie na swojej drodze człowieka, który ma szansę odegrać istotną rolę w ich losach życiowych. Czasem jedno spotkanie w odpowiednim (lub nieodpowiednim) czasie, może zmienić myśli, marzenia i kierunek, w którym człowiek podąża.

Anna Gavalda ma ciekawy styl, który zdaje się być ulotny, nieco eteryczny, czasem za pomocą drobnych przemilczeń uzupełnia akcję. Pozostawia to czytelnikowi niewielką, ale dość swobodną możliwość snucia domysłów oraz interpretacji. Dla mnie to plus, gdyż dodatkowo przyciąga uwagę. Autorka sięga po metafory (choć nie unika dosłowności gdy trzeba), dialogi, teksty są spójne i cechują się dbałością o język.

"Mówię, że moje serce jest jak wielki pusty worek. Worek, jest tak mocny, że mógłby pomieścić cały wielki sklep z każdą ilością towaru, a tymczasem nic w nim nie ma."

Jeśli jeszcze ktoś nie czytał książek Anny Gavaldy to zachęcam do zapoznania się z nimi. Ja z pewnością chwycę za pozostałe jej powieści.

*cytat pochodzi ze strony: 51. 
__

Nareszcie znalazłam chwilę czasu, aby tu zajrzeć. Przepraszam, ze tak mało mnie tu widać, ale brakuje mi na to czasu, a studia jednak mają pierwszeństwo (chociaż... chyba nie... Jednak sen!). Już niebawem długi weekend, może wtedy uda mi się coś zdziałać tutaj :)

poniedziałek, 29 września 2014

[149] Andrzej Sapkowski "Ostatnie życzenie"

superNOWA, 2010
Liczba stron: 288
Literatura polska
7/10

Andrzej Sapkowski to urodzony w 1948 roku polski pisarz fantasy. Jest laureatem wielu nagród, a jego powieści przetłumaczone na kilkanaście języków wciąż zdobywają nowych fanów na całym świecie. Zasłynął serią książek o przygodach wiedźmina Geralta z Rivii.

Wiedźmin nie jest rębajłą pokroju Conana. To mistrz miecza i fachowiec czarostwa strzegący moralnej i biologicznej równowagi w cudownym świecie fantasy. Z woli Sapkowskiego w ów świat pełen potworów i bujnych charakterów, skomplikowanych intryg i eksplodujących namiętności wnosi Geralt nasze problemy, mitologie i nowoczesny punkt widzenia. Staje się więc widzem i bohaterem, oskarżonym i sędzią, kochankiem i błaznem, ofiarą i katem. Przewrotna literacka robota.
"Ostatnie życzenie" to zbiór opowiadań o wiedźminie Geralcie, który stanowi swoisty wstęp do głównych tomów całej sagi. Seria ma wielu fanów, a więc i ja postanowiłam zapoznać się z teamem Sapkowski & Geralt. Nawet nie wiem czego się spodziewałam po tej ksiażce, chyba tak naprawdę... niczego. Po prostu, bez żadnych wymagań, chwyciłam za nią (nie tak od razu, musiałam nieco poczekać, aż w końcu w bibliotece ją oddadzą...) i przeczytałam. Chyba od dawna nie czekałam na książkę tak bardzo nie mając żadbych oczekiwań względem niej. Niezwykłe uczucie. 

Opowiadania porwały mnie od pierwszej strony, z fascynacją śledziłam losy bohatera i jego towarzyszy, poznawałam tajniki wiedźmińskiego fachu. Sam Geralt bardzo mnie zainteresował, a autor stworzył, zdaje się, postać fenomelnalną i ponadczasową, która jest i będzie podstawą polskiej fantastyki. Sapkowski zbudował świat niesamowicie intrygujący, mocno przykuwający uwagę czytelnika. Bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie styl - nieco tajemniczy, intrygujący, ale nie brak w nim dystansu, ironii i żartu. 

" - (...) A potrzebuję dla mojej ballady tytułu. Ładnego tytułu. 
- Może 'Kraniec świata'?
- Banalne - parsknął poeta. - Nawet jeśli to faktycznie kraniec, trzeba to miejsce określić inaczej. Metaforycznie. Zakładam, że wiesz, co to metafora, Geralt? Hm... Niech pomyślę... 'Tam, gdzie...' Cholera. 'Tam, gdzie...'
- Dobranoc - powiedział diabeł."

Przy tych tekstach spędziłam czas bardzo przyjemnie, z wypiekami na twarzy śledziłam całość akcji. Polubiłam towarzysza wiedźmina, Jaskra - poetę i trubadura, którego urężem jest... lutnia. Postać dość zabawna, dorzucająca do historii nieco komizmu i humoru. Tych, którzy jeszcze nie zapoznali się z tekstami o wiedźminie zachęcam do nadrobienia tego niedopatrzenia, sama tymczasem robię sobie herbatę i kontynuuję lekturę "Miecza przeznaczenia", dlaszego ciągu przygód Geralta z Rivii.

"Zło to zło, Stregoborze - rzekł poważnie wiedźmin wstając. - Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte."

cytaty pochodzą kolejno ze stron: 212, 93 z wydania: superNOWA, 1999.
_______

Witam Was :) Ponieważ za chwilę rozpoczyna się rok akademicki (mój pierwszy!) chciałabym poinformować Was, że z tego względu recenzje przez jakiś czas (dopóki nie wejdę w rytm dojeżdżania i studiowania) będą ukazywać się z nieco mniejszą częstotliwością. Zapas postów na ten miesiąc mam (w tym fotorelacja) i mam nadzieję, że z czasem znajdę i czas na blogowanie ;)