"Zawsze mnie smuci, kiedy ludzie spodziewają się po innych tego, co najgorsze, zamiast tego, co najlepsze. Czasem nie doceniamy młodzieży."

"Bóg nigdy nie mruga" R. Brett

sobota, 4 września 2010

Przepraszam Was, ale...

... mam problemy z dostępem do Internetu. Najprawdopodobniej nowej recenzji nie będzie do końca września. Bardzo Was przepraszam, że nie poinformowałam wcześniej, ale nawet teraz nie korzystam z komputera u siebie. Mam nadzieję, że poczekacie, aż wrócę z nową recenzją i nie zapomnicie o mnie ;)
Recenzje będę pisała na bieżąco w Wordzie, także o nowe teksty się nie martwcie.
Pozdrawiam Was i wyczekuję mojego Internetu ;)

czwartek, 26 sierpnia 2010

[46] Eric-Emmanuel Schmitt "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu"


Tytuł oryginalny: „Monsieur Ibrahim et les fleurs du Coran”
Wydawnictwo Znak, 2004
Liczba stron: 62
Literatura francuska
Ocena: 10/10


Moje zdanie:
Książkę znalazłam w bibliotece. Wzięłam ją z kilku powodów. Po pierwsze jest cienka (62 str.), po drugie ma fantastyczną okładkę, a po trzecie spodobał mi się tytuł.
Mimo wszystko do książeczki podeszłam ostrożnie. Jakiś czas temu zaczęłam czytać „Moje życie z Mozartem” jednak nie podobało mi się i nie przeczytałam książki do końca.
Główni bohaterowie są sympatyczni, ładnie zarysowani.
Teraz trochę żałuję, że książka nie jest grubsza. Choć pewnie jej magia polega na tym, że jest taka króciutka.
Schmitt pokazuje nam, że nasze szczęście zależy tylko i wyłącznie od nas. To my sami musimy zadecydować jakie będzie nasze życie. Musimy się nauczyć wpływać na los.
Polecam wszystkim tę książkę. Jest wartościowa, a dużo czasu wam nie zabierze ;)
Opis:
Kiedy mały Momo podkrada smakołyki w sklepie pana Ibrahima, nawet nie podejrzewa, że stary Arab, który tak naprawdę wcale nie jest starym Arabem, stanie się wkrótce jego przyjacielem i duchowym przewodnikiem.

[wydawnictwo Znak]

Cytaty:

„Tak przebiegała nasza rozmowa. Jedno zdanie dziennie. Mieliśmy czas. On – bo był stary, ja – bo byłem młody. A co drugi dzień kradłem mu jedną konserwę.”

„-Wiesz Momo, jeśli sam Bóg nie odkrył przed kimś życia, żadna książka go przed nim nie odkryje.”

„Żyć powoli na tym polega tajemnica szczęścia.”

wtorek, 24 sierpnia 2010

[45] Zbigniew Nienacki "Księga strachów"



Inny tytuł: „Pan samochodzik i dziwne szachownice”
Wydawnictwo Siedmioróg, 2008
Literatura polska
Ocena: 7/10

Moje zdanie:
Kiedy sięgałam po „Księgę strachów” byłam pewna, że i tym razem pan Samochodzik mnie nie zawiedzie. Miałam absolutną rację.
Tym razem pan Tomasz poszukuje pamiętnika zbrodniarza wojennego.
Powieść obfituje w niespodziewane zwroty akcji, która toczy się szybko. Jest tutaj także historia rodu Haubitzów, którą poznajemy stopniowo wraz z panem Samochodzikiem.
Prawdę mówiąc sądziłam, że książka rozpocznie się tak jak część poprzednia (Pan Samochodzik i templariusze) – główny bohater wyruszy wraz z harcerzami na poszukiwanie przygód. A tu proszę Nienacki mnie zaskoczył… Pozytywnie rzecz jasna.;)
Jednak powtarza się pewien schemat. Poza panem Samochodzikiem i harcerzami spotykamy także postacie podobne do tych z „Templariuszy”, czyli: tu Kasia z ciotką – w poprzedniej części Anka także z dziewczynką; tu Hilda – tam Karen; Kuryło – Kozłowski itp. Jednak w tej części jest trochę więcej osób hm… podłych ;)
Od mniejwięcej połowy książki sami możemy zabawić się w detektywów, główkując nad tym, kto jest ‘zdrajcą’ w Związku Tajemnej Szachownicy.
„Księga strachów” jest trzecim tomem tzw. „białej serii”. Natomiast w „czarnej serii” jest to tom dziewiąty i istnieje pod tytułem „Pan Samochodzik i dziwne szachownice”. Mnie się bardziej podoba „Księga strachów” ;)
Polecam. Szczególnie tym, którzy chcieliby przeżyć coś ciekawego w te ostatnie dni wakacji ;)
Opis:
Tym razem Pan Samochodzik poszukuje pamiętnika niemieckiego oficera. Musi jednak zmierzyć się z pozbawionymi skrupułów rywalami. Komu jeszcze zależy na odnalezieniu szokujących wyznań zbrodniarza wojennego? Kot pierwszy odnajdzie kryjówkę sprzed lat?

[Wydawnictwo Siedmioróg]
Cytaty:

„-Boże drogi – westchnąłem – To ja już dwie godziny trenuję? I ty przez cały ten czas obserwowałeś moje ćwiczenia?
- A tak – bezczelnie przyznał się Sokole Oko – Takiego kina jak żyję nie widziałem.”
__________________

Znalazłam stronę poświęconą panu Samochodzikowi -> KLIK

środa, 18 sierpnia 2010

[44] Małgorzata Karolina Piekarska "Klasa pani Czajki"



Wydawnictwo Nowy Świat, 2008
Literatura polska
Ocena: 9/10

Moje zdanie:
Do „Klasy pani Czajki” powróciłam po długim czasie. Jest to książka dla młodzieży, która spotkała się z uwielbieniem gimnazjalistów. Jak się dowiedziałam powieść była najpierw publikowana na łamach „Victora Gimnazjalisty”, dopiero jakiś czas później ukazała się w formie książki.
Powieść Piekarskiej jest zabawna, ale nie mylmy tego z parodią życia gimnazjalistów. Książka pozwala się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Ot, choćby nad magiczną prędkością plotki. Nad tym jak prowokujemy innych do zranienia nas. „Klasa pani Czajki” każe nam spojrzeć na nauczyciela nie jak na potwora, który chętnie by nas zjadł na „dzień dobry” (choć niektórym się tak wydaje ;), ale jak na człowieka, który chce dla nas jak najlepiej, mimo, że zadaje nam tyle referatów.
Książka uczy nas mówić prawdę prosto z mostu. Tak jak robili to bohaterowie przed Gwiazdką.
Jednak wracając do zabawnych momentów książki… Z pewnością do historii przejdzie Kaśkowe „Ja pierniczę!” i późniejsza praca na ten temat w ramach kary czy też wiersz Maćka.
„Klasa pani Czajki” jest więc dobrą, niezobowiązującą, lekką lekturą na szarobure dni (ja właśnie taki mam teraz za oknem;)
Opis:
Poznajemy życie gimnazjalistów, którzy przez lata swej nauki zmieniają się. Poznają smak pierwszej miłości, niezdecydowania, siłę plotki. Radość i smutek na co dzień Goszcza w ich życiu. Jednak w tym życiu łatwo się zagubić. Zwłaszcza jeśli się ma 15 lat. I wtedy zaczynamy także doceniać pomocną rękę wyciągniętą przez rówieśnika.
Cytaty:
„-Tak – powiedziała pani Czajka – Rodzice dziś to nie to, co kiedyś. Jest z nimi o wiele więcej kłopotu niż z dziećmi…”

„(…) Ponadto wyznaję zasade Sokratesa. Jak osioł mnie kopie, tonie reaguję, bo osioł jest osłem i trudno mieć do niego pretensje o ośle zachowanie.”

„-Co mówisz?
-Nic. Do siebie.
-Hi, hi. To masz bardzo inteligentnego rozmówcę.”

„Realizacja marzeń jest tym co najtrudniejsze.”

czwartek, 12 sierpnia 2010

[43] Elżbieta Jodko-Kula "Karina"



Wydawnictwo Skrzat, 2009
Literatura polska
Ocena: 6/10

Moje zdanie:
Bo całej masie literatury zagranicznej oraz dość osobliwym „Milczeniu owiec” miałam ochotę na coś lekkiego, najlepiej polskiego. Miejscowa biblioteka spełniła moje oczekiwania.
Sięgnęłam po „Karinę”, ponieważ już kiedyś zetknęłam się z tą autorką. I tym razem się nie zawiodłam.
Książka jest cienka (133 str.) więc czyta się szybko. Język jest prosty, nieskomplikowany, nie znajdziemy tu zbędnych udziwnień i upiększeń.
Jest to kolejna pozycja z serii „Nastoletnie problemy”. Tym razem spotykamy Karinę, która nie potrafi zaaklimatyzować się w nowym miejscu zamieszkania. Dziewczyna jest zamknięta w sobie, ulega szantażowi, nie chce rozmawiać o swoich problemach i uczuciach z rodzicami.
Książka nie dotyczy tylko Kariny, ale także zachowania klasy wobec dziewczyny. Uczniowie są – jakby nie patrzeć – sterroryzowani przez jedną ze swoich koleżanek.
Książkę warto przeczytać choćby ze względu na zakończenie.
Opis:
Karina nie może się odnaleźć w nowym środowisku. W szkole jej dokuczają, sama nie ma przyjaciół, czy choćby bliższych znajomych. Czy znajdzie w sobie siłę, by sprzeciwić się prześladowaniom?
Cytat:
„Mimo iż mieszkała tu od ponad roku, to nie miała żadnej bliższej koleżanki. (…) Stopnie miała dobre, bo uczyła się całymi popołudniami. Co zresztą miała robić? Ile i o czym można rozmawiać z mamą? W kółko o szkole?”